surething

Technologia IT jest obecnie bezwzględna dla wielu idei. Cykl życia produktu, jest dziś niebywale krótki i tak naprawdę, zanim zdążymy się do czegoś przyzwyczaić, już znika on z półek. Na jego miejsce pojawia się coś nowszego, lepszego i doskonalszego. Tylko, że w tym wielkim pędzie, zapomnieliśmy o tym, co pomogło stworzyć wszystkie te urządzenia: indywidualne potrzeby klientów. Dziś pozostały już tylko indywidualne potrzeby mas.

Kres historii iPodów, obserwujemy na własnych oczach przez ostatnie kilka lat. Ostatnie odświeżenie tego segmentu miało miejsce w 2012 roku, a i to nie pomogło zatrzymać ich stale spadającej sprzedaży. Mówi się wprost: są one wypierane z rynku przez smartfony i tablety, które poza wszystkimi funkcjami odtwarzaczy, potrafią dużo więcej. Prognozuje się, że Apple niedługo zrezygnuje z ich produkcji, a skoncentruje się na tym co chcą na dużą skalę kupować klienci. Nikt jednak nie zauważa tego, że sprzedaż iPodów w ubiegłorocznym, kryzysowym roku była większa niż przez pierwsze dwa lata ich produkcji!

Ostatni raport ze sprzedaży iPodów mówił o ponad dwóch milionach sprzedanych urządzeń, co wszyscy uznali to za porażkę. Nie mniej, należy mieć na uwagę, że po dwóch latach bez żadnego odświeżania, aż dwa miliony ludzi na całym świecie zdecydowało się kupić to urządzenie. Z pewnością wpływ ma na to znaczenie marki i dopracowanie tych urządzeń, które od lat cieszą się wielką sławą. Mimo to, nawet fani firmy mówią coraz głośniej, że trzeba będzie się z nimi pożegnać. Podobnie było z iPhone 5c, który pomimo naprawdę imponującego designu, nie sprzedawał się na tyle dobrze, żeby korporacja mogła się tym pochwalić. Został więc zmarginalizowany i co zaskakujące, tak postępuje nie tylko Apple.

Druga dekada XXI-tego wieku, to czas gdzie liczą się dziesiątki milionów sprzedanych urządzeń. Jeśli jakiegoś sprzętu nie rozprowadzono w takiej ilości, to nikt nie zwraca na niego uwagi. Dotknęło to także zarząd Samsunga, gdy okazało się, że model Galaxy SV nabyło jedynie 14 milionów klientów. Media szybko podały informację o kiepsko rozchodzących się flagowcach tego producenta, a sama firma musiała zmienić całą strukturę zarządu i wprowadzić nową osobę, która zajmie się działem mobilnym. Oczywiście, nikt nie mówi o końcu Samsunga, bo to mu nie grozi, ale jego szefostwo chce pochwalić się dużymi cyframi wyprzedanych telefonów. Nikt nie przejmuje się tym, że Galaxy SV buduje całą reputację marki, że dzięki niemu sprzedaje się więcej telefonów, bo wiele osób kupuje poprzednie generacje. Ma być dużo i już! – takie przesłanie zdaje się płynąć wprost z czynów kierownictwa firmy. Warto przeanalizować też działanie pozostałych gigantów takich jak Microsoft czy Google. Uważacie, że Windows 8 nie sprzedawał się w milionach? A mimo to jego twórca postanawia zupełnie przebudować swoją strategię.

Tak nie było od zawsze

Gdy powstawały takie firmy jak Apple czy Microsoft, cieszył każdy sprzedany komputer, każda licencja na oprogramowanie. Nikt nie myślał nawet o tym, by wycofywać ze sprzedaży coś, co ma kupujących, no chyba, że po to, aby wprowadzić na to miejsce coś nowszego. Odkąd jednak firmy, gigantycznie urosły, stały się korporacjami i zaczęły się dla nich liczyć tylko te produkty, które zyskały miliony nabywców. Wszystkie pozostałe są nieważne i trzeba się ich pozbyć, żeby nie „bałaganiły” w ofercie.

W tym wszystkim umiera indywidualizm, chęć zaspokojenia wszystkich życzeń klientów. iPody były przecież urządzeniami dla wybranych, buntowników, którzy chcieli wyrwać się z domu i mieć zawsze przy sobie ulubioną muzykę. Dla tych, którzy nie lubili kaset i chcieli móc zabrać ze sobą, wszystkich ulubionych wykonawców. I na tym wykreowało się Apple. Dziś dla Tima Cooka tacy użytkownicy się nie liczą, bo są w mniejszości. Celuje więc w liczniejsze grupy, tworząc maksymalnie małe, uproszczone, ale i pozbawione wielu ciekawych opcji urządzenia.

Obseruję tę przypadość na sobie. Pisałem już, że byłbym gotów nabyć iPoda Nano, gdyby był on dostępny z dyskiem 64GB i miał nieco więcej opcji, ale jestem w podwójnej mniejszości. Po pierwsze dlatego, że iPody i tak mało się sprzedają, a po drugie, że większość użytkowników i tak woli najmniejszą wersję. Więc, dla takich użytkowników jak ja, nie warto produkować pojemniejszych urządzeń. Ch2922ociaż pewnie znalazło by się kilkaset tysięcy ludzi myślących podobnie. To samo dotyczy też np. Samsungów, które dostępne są powszechnie tylko w jednej odmianie pamięciowej. Bo po co tworzyć urządzenia, dla tej niewielkiej grupy, potrzebującej dużej przestrzeni?

Idąc tą drogą, można dojść też do innego, smutnego wniosku – masy użytkowników chcą smartfonów z wielkimi wyświetlaczami. Klienci kupują te urządzenia, które mają największy ekran, więc trzeba skupić się na ich produkcji. I dziś w ofercie wszystkich producentów, są już tylko urządzenia z ekranem o przekątnej większej niż 4,5 cala. Nikt nie myśli o tym, że wciąż jest wielu użytkowników, którzy chętnie nabyli by mniejsze urządzenia. Bo po co oni, skoro większość i tak chce wielkich ekranów? Apple jest firmą, która bardzo długo opierała się temu poglądowi. Ich iPhone’y, pomimo mniejszego ekranu i tak sprzedawały się w milionach sztuk. Wizja tego, że nowy model, mógłby nie uzyskać jeszcze lepszego wyniku, sprawiała, że w tym roku korporacja się poddała, zapomniała o wszystkich argumentach dotyczących, tego, że mały smartfon wygodniej się obsługuje. Wszystkie informacje o tym zniknęły z ich strony, a zastąpione zostały danymi o tym, jak duże jest ich flagowe urządzenie. A co z tymi milionami, którzy mimo dostępności wielkich smartfonów od konkurencji i tak decydowali się na małe iPhone?

Niestety dziś, epoka garażowych firm już przeminęła. Żyjemy w świecie patentów, rozbudowanego oprogramowania i nawet gdyby jakiś mniejszy producent chciał sprzedawać urządzenia z kompaktowym rozmiarem, to bez ogromnych inwestycji w nabywanie licencji, układów z dużymi korporacjami, nie miałby szans na prowadzenie biznesu. A tego nie da się zrobić na małą skalę. Skazani jesteśmy zatem na to co chcą masy, a o epoce indywidualnych produktów, możemy już zapomnieć. Ostatnim co nam pozostało, to unikalny numer seryjny każdego urządzenia. “Hipsterzy” mogą zamówić jeszcze oryginalny grawer, ale tylko na iPodzie, bo na iPhone to już zbyt skomplikowane. Tylko szybko, bo nawet iPodów może już niedługo nie być.