Microsoft bardzo długo ignorował konkurenta jakim jest firma Apple. Śmiało można rzecz: za długo. Gdy wziął się do roboty, to na usprawnianie swojego systemu, jakim był Windows Mobile, było już za późno i okazało się, że łatwiej jest stworzyć alternatywę dla iOS zupełnie od zera. Dlatego też powstał nowy twór o nazwie Windows Phone, który w zupełnie inny sposób podchodził do użytkownika i… miał być świetną alternatywą dla iOS i Androida. Czy to się udało? Zapraszam do mojej oceny mobilnego systemu Microsoftu. 

SONY DSCMoja przygoda ze światem smartphone’ów, rozpoczęła się właśnie od systemu Windows Mobile. Były to jeszcze czasy, gdy aktualizacja systemu dla danego urządzenia była jeszcze większą rzadkością niż dziś, w świecie Androida. Chociaż mój HTC Touch Diamond 2, otrzymał update do wersji WP 6.5, to bardzo mocno odczułem decyzję Giganta, gdy zapowiedział on, że nowy system będzie wymagał całkowitego przeprojektowania aplikacji. Był to krok, który momentalnie zniechęcił do pracy setki programistów, tworzących do tej pory aplikacje dla tej platformy. Pomimo to nie oznaczało to, że zupełnie przekreśliłem nowy pomysł Microsoftu. Było wręcz przeciwnie: dałem mu szansę, co podkreśliłem pisząc w sierpniu 2010 roku, artykuł w którym zapowiedziałem, że system ten ma szansę w przyszłości, zyskać więcej użytkowników niż iOS! Dziś po 3,5 roku, bardzo wiele tez tam postawionych sprawdza się, a platforma Windows Phone w szybkim tempie zmierza ku drugiemu miejscu w rankingu najczęściej wybieranych systemów mobilnych.

Miałem przyjemność testować już wiele różnych komórek, z bardzo wieloma systemami operacyjnymi. Oczywiście liderem jest Android, ale przez moje ręce przewinęły się także urządzenia z BadaOS, FirefoxOS czy „bezsystemowce” takie jak Nokia C2-01. Wszystkie te sprzęty cechował jeden fakt: płynność ich działania, jest daleka od tego jaką oferuje iOS na nawet najprostszych urządzeniach. Zmienił to dopiero Windows Phone 8, który naprawdę zaskakuje płynnością działania. Klikam w „Power” ekran momentalnie się rozświetla, podnoszę Menu, a od razu widzę aktywne kafelki. Żadnego oczekiwania na odświeżenie, pobranie danych. Co ważne test przeprowadziłem nie na topowej Lumii 1020, a najbardziej budżetowej 520. I na tym urządzeniu większość aplikacji działało bardzo płynnie. Oczywiście nie oznacza to, że słaby procesor, nie powodował żadnych zwolnień. Tego nie mogę powiedzieć, bo było sporo programów, których uruchomienie trwało dłużej, niż na iPhone czy mocniejszych Lumiach. Ale płynność samego systemu, nie pozostawiała nic do życzenia.

windows-phone-8-logo

Sam WP8 to bardzo dobrze przemyślany minimalizm. Jego płaski interface i duże kafelki, w niezwykły sposób ułatwiają korzystanie ze smartphone. Chcę zadzwonić do domu – klikam w duże zdjęcie przedstawiające telefon stacjonarny, chcę uruchomić konkretną stronę, klikam w zakładkę do niej. Dodatkowo aktywne kafelki wprost informują mnie o nieprzeczytanych mailach, aktywności na Twitterze, czy Facebooku, a nawet o aktualnej pogodzie i wydarzeniach ze świata. Wszystko oczywiście ułożone przeze mnie, tak aby każdy mógł mieć taki układ pulpitu, jaki potrzebuje.

Ten interface sprawia, że z WP8 korzysta się dużo szybciej – nie trzeba przebijać się przez gąszcz opcji, aby trafić do konkretnego programu. Brakuje mi wewnętrznej wyszukiwarki, która w szybki sposób pomogłaby mi odnaleźć dowolny plik ukryty w całej pamięci telefonu – dokładnie tak jak w iOS’owym Spotlight. Platforma Microsoftu to chyba już ostatni z dużych systemów, który nie posiada belki systemowej, z poziomu, której można zmienić najważniejsze ustawienia. Na szczęście wygląda na to, że w Redmond już pracują nad uzupełnieniem tego braku.

windows_phone_8_start_screens

Faktem, który jednak zupełnie dyskwalifikuje według mnie WP8 w codziennym użyciu, są spore braki w lokalnym sklepie. Jestem mocno związanym z iOS’owym ekosystemem użytkownikiem i dlatego prosta przesiadka na platformę Microsoftu, sprawiła, że gdy próbowałem wgrać moje ulubione aplikacje, często natrafiałem na pustkę. Konieczne było korzystanie z zamienników, które niestety były bardziej wybrakowane w stosunku do tego, co oferuje AppStore. Mowa tu o chociażby dobrym kliencie Twittera, Dropboxa czy nawet YouTube. Windows Phone wszystkiego tego nie posiada i dlatego przesiadka z platformy z większą ilością aplikacji jest uciążliwa.

Pomimo tego nie mogę stwierdzić, że na Windows Phone nie ma ciekawych aplikacji. Microsoft od lat usiłuje budować jak najlepsze relacje ze studentami i wychodzi mu to całkiem dobrze. Mogę to stwierdzić zarówno jako obserwator tej firmy i także jako student. MS od lat przyznaje tej grupie darmowe licencje na swoje produkty, wspiera ją organizując różnorakie konkursy, a od premiery Windows Phone, pozwala prezentować aplikacje w Marketplace, bez startowej opłaty. I to się bardzo opłaca, bo w zasobach tego sklepu, jest już bardzo dużo unikalnych programów, których nie ma na innych platformach. Część z nich jest bardzo prosta, ale ciekawie sprawdza się w codziennych warunkach. I takie podejście jest bardzo dobre, bo czuje, że mocno związuje użytkownika z tą platformą. A kto wie, może w przyszłości Microsoftowi uda się „wychować” na własnym rynku nowe AngryBirds?

Oczywiście, ważnym plusem, jest także obecność mobilnego pakietu Office. Dzięki temu, użytkownicy WP8 mogą bez problemu zarówno przeglądać, edytować i zapisywać dokumenty stworzone w komputerowej wersji tego pakietu, zachowując z nią 100% zgodność. Aby to zrobić na iOS, należy wykupić licencję na pakiet Office 365, której ceny zaczynają się od 300 PLN rocznie.

 lumia10

Nie sposób przy takiej recenzji nie wspomnieć o cenie urządzeń z Windows Phone 8. Lumie z tym systemem można na Allegro nabyć już za ok. 300 złotych i są to telefony o niebo lepsze, niż jakiekolwiek Androidy oferowane za podobne pieniądze. WP8 nie przycina, nie ma wirusów i takiego bałaganu, jakiego dorobił się produkt Google. Tym samym na tej najniższej półce cenowej, Windows Phone radzi sobie wręcz rewelacyjnie. I osobiście jeśli miałbym polecić komuś tani a dobry smartphone, z pewnością byłaby to Lumia, a nie Android czy nawet iOS!

Problem zaczyna się gdy trzeba zaoferować coś więcej. Tutaj Windows Phone jest jeszcze daleko za starszą konkurencją, która ma już zarówno oddanych programistów, jak i wiele więcej opcji. Chociaż Nokia stara się to nadrabiać ciekawymi opcjami – takimi jak niezwykły aparat czy bezprzewodowe ładowanie, to wciąż jest to zbyt mało, aby móc mierzyć się z największymi gigantami.

Kończąc chcę stwierdzić, że bardzo doceniam pracę jaką włożył Microsoft, w swój nowy mobilny system. Chociaż przed Gigantem jeszcze długa droga, to podoba mi się to, że wiele zastosowanych tu pomysłów to naprawdę nowe idee, a nie kalki z innych produktów. Wręcz przeciwnie: używając Windows Phone wręcz widać opcje, którymi inspirowało się Apple. Aby jednak móc powiedzieć o pełni szczęścia Redmond musi zarówno przekonać do siebie czołowych programistów z konkurencyjnych platform, jak i uzupełnić najbardziej odczuwalne braki w swoim systemie. Gdyby jednak to się udało… To iOS może czuć się zagrożony. Naprawdę!