Flash i iOS to bardzo nie lubiące się ze sobą technologie. Od pierwszych wersji swojego mobilnego systemu, Apple nie umożliwiało przeglądania witryn stworzonych w narzędziu Adobe. Nie zmieniło się to do dnia dzisiejszego, choć sam Flash zastąpiony został w sporej części HTML5. Myli się jednak ten, kto uważa, że programiści tworzący w zablokowanym przez Steve Jobsa formacie, muszą omijać platformę iOS szerokim łukiem. Wręcz przeciwnie – AppStore otwarty jest na aplikacje stworzone w programie Flash Professional CS5 zarówno z poziomu Windows jak i Mac. Warto zatem poznać tajniki tworzenia dobrej aplikacji dla tego systemu. Świetnie pomaga w tym lektura książki ?Tworzenie aplikacji dla iOS we Flashu. Receptury? Christophera Caleba wydana w Polsce przez Wydawnictwo Helion. 

 

Domyślnym językiem pisania programów dla iOS jest Objective-C. Najlepszym narzędziem do tworzenia aplikacji jest X-Code, dostępny tylko na OSX. Z tego powodu użytkownicy innych platform, muszą w jakiś sposób obchodzić te ograniczenia. Oczywiście – kod w Objective-C można tworzyć nawet w notatniku. Niestety oznacza to powielanie wielu schematów, jakie automatycznie dodaje program Apple. Rozwiązaniem tej sytuacji może być zatem skorzystanie z narzędzi Adobe. Dzięki platformie Adobe Air można budować w pełni zgodne z iUrządzeniami aplikacje. W dodatku przeniesienie programów stworzonych w tej technologii, na system Android będzie dużo łatwiejsze. Warto dodać, że popularna niegdyś gra Machinarium powstała właśnie dzięki temu rozwiązaniu.

Tworzenie aplikacji dla iOS we Flashu. Receptury

Pozycja ?Flash iOS Apps Cookbook? jest świetnym poradnikiem dla osób, które chcą rozpocząć przygodę z tworzeniem aplikacji we Flashu dla iOS. Zawiera wszelkie informacje, przydatne dla początkującego – zarówno opis zakładania konta deweloperskiego, wszelkie informacje na temat kosztów i zobowiązań z tym związanych. Co ważne – wszystko zostało napisane i przedstawione w bardzo łatwy do zrozumienia sposób. Dzięki temu iż początkowe rozdziały to niemalże w 100% teoria, czytelnik przed rozpoczęciem pracy, ma już sporą wiedzę, która przyda mu się podczas dalszych działań. Co ważne programy, skróty klawiszowe itp. przedstawione są zarówno w wersjach dla Windows jak i dla Mac. Dzięki temu użytkownicy obu platform, będą mogli w pełni wykorzystać technologię Adobe. Dzięki temu iż książka nie jest w kolorze, duże ilustracje, jakich sporo jest w tej książce, prezentujące postęp prawidłowy prac nie zakłócają naszej uwagi.

Także osoby znające już Adobe Air i procedury dotyczące tworzenia aplikacji dla iOS, znajdą w tej książce wiele ciekawych informacji. Sporo miejsca poświęcono gestom, technologii multi-touch jaka pojawiła się w iUrządzeniach stosunkowo nie dawno. Warto ją wdrożyć do swoich programów, tak aby pozwolić ich użytkownikom wykorzystać w pełni potencjał jaki daje iOS. Oczywiście nie zabrakło też miejsca, na inne, często stosowane w urządzeniach mobilnych rozwiązania – takie jak obracanie ekranu, geolokalizacja czy wirtualne klawiatury. Christopher Caleb, świetnie prezentuje w jaki sposób wykorzystać i te opcje.

Autor zadbał także o dostosowanie się do najnowszych technologii, wprowadzanych w urządzeniach Apple – takich jak wysoka rozdzielczość, uzyskana dzięki ekranom typu Retina. To ważne, bo w przeciągu ostatnich dwóch lat, w ofercie Giganta z Cupertino pozostały już tylko dwa mobilne urządzenia, nie posiadające tego wyświetlacza. Są to naturalnie iPad 2 i iPad Mini. Najprawdopodobniej już w tym, lub w przyszłym roku i one zostaną zastąpione w ofercie Apple Store.

Uważam zatem, że wydana niedawno książka ?Tworzenie aplikacji dla iOS we Flashu. Receptury?, powinna znaleźć się w biblioteczce każdego programisty dla technologii mobilnych. Adobe Air to bardzo dobre, multiplatformowe narzędzie, pozwalające tworzyć funkcjonalne programy iOS. Ważną zaletą jest to, że takie aplikacje łatwo także przenieść na Androida, co może okazać się przydatnym rozwiązaniem. Nawet jeśli w tym momencie skupiamy się tylko na jednym systemie mobilnym, to kto wie co będzie przydatne w przyszłości? Wtedy warto mieć na półce tę lekturę.

Książkę do recenzji dostarczyło i ufundowało Wydawnictwo Helion, za co serdecznie dziękuję!

Jakub Stanisław Wolak

Helion