Wczorajszy dzień był małym świętem w świecie użytkowników Apple. Tim Cook zaprezentował wyniki finansowe jakie odniósł w zeszłym kwartale i… są one krótko mówiąc rewelacyjne. Obecnie firma ma na swoich kontach grubo ponad 170 miliardów dolarów, a  suma ta stale rośnie. Tylko, że w tym szale zachwytu wszystkich użytkowników, ja odczuwam pewien niepokój… i nie jest on spowodowany malejącą sprzedażą iPadów.

Fotografia pochodzi ze zbiorów FreeImages.com
Fotografia pochodzi ze zbiorów FreeImages.com

Ostatni kwartał był dla Apple bardzo przełomowym okresem. Wprowadzono do sprzedaży nowe, zupełnie rewolucyjne iPhone, odświeżono linię iPadów oraz zaprezentowano nowe komputery Mac, w tym m.in.  długo oczekiwanego iMaca z ekranem Retina. Dodatkowo przypadł na okres świąt, w którym klienci zwykle kupują najwięcej nowych urządzeń. Oczekiwania inwestorów były więc bardzo wygórowane, a korporacji i tak udało się wybić ponad nie. Apple miało w ubiegłym kwartale ponad 74 miliardy dolarów przychodu i łącznie 18 miliardów dolarów zysku. To wyjątkowy w kryzysowym świecie wynik, który jest poza zasięgiem jakiejkolwiek konkurencji. A pomimo wszystko niepokoi.

To jak wygląda kondycja firmy Apple obserwuję już od wielu lat. Chociaż dołączyłem do grona jej użytkowników niedługo przed odejściem Steve Jobsa, to już zdecydowanie wcześniej przyglądałem się rozwojowi tego przedsiębiorstwa. Interesowało mnie to, jak z pośród wielu firm produkujących komputery, ta jedna wybiła się na czołową pozycję w świecie IT. I zauważam, że firma ta w ostatnim czasie zdecydowanie się zmienia. Rozmawiając z wieloma użytkownikami iUrządzeń, także tymi bardziej doświadczonymi ode mnie, zauważyłem, że nie spotkałem nikogo, kto byłby w pełni zadowolony z tego jak wygląda obecna sytuacja w Apple. To także moja opinia. Mój pogląd na obecny stan, opisałem w moim artykule podsumowującym 2014 rok, ale tu przypomnę tylko kilka faktów. Tim Cook w 2014 roku zupełnie zerwał z filozofią swojego poprzednika, zaprezentował wielkie iPhone’y, których nie można nazwać już tak doskonałymi, jakie były poprzednie modele. Także w świecie iPadów powstał wielki bałagan, a linia iPodów ulega stopniowemu wymieraniu. Żaden z tych faktów na pewno nie zadowala użytkowników, którzy od lat są użytkownikami i fanami tego przedsiębiorstwa.

TimCookiPhone66plus

iPhone 6 i 6+ to urządzenia, które trudno nazwać rewolucyjnymi. Chociaż zupełnie zerwały z filozofią dotyczącą komfortowej obsługi jedną ręką,  w momencie ich premiery to niemal u całej konkurencji były już tylko takie modele. Trudno doszukać się rewolucji w jakiejkolwiek innej sekcji. Pomimo bardzo wydajnego procesora, wciąż wyposażane są w tylko 1GB RAMu (przypomnę tyle ile Samsung stosował już w 2011 roku i tyle ile miał iPhone 5), a nową moc pochłania większa rozdzielczość. Także interface nie doczekał się odświeżenia i w zasadzie prezentuje dokładnie to co ten na mniejszych urządzeniach, a przez większy ekran jest trudniejszy w obsłudze. Także system iOS z wydania na wydanie ustępuje w kwestii niezawodności i przynosi wiele problemów swoim użytkownikom. Awarie takie jak wyłączanie się aplikacji, czy nawet całkowite zawieszenia, kiedyś były rzadkością, a dziś dotykają coraz więcej użytkowników. A pomimo tego iPhone’y sprzedają się świetnie. Czy to dobrze?

Tim Cook Apple logo

To co obecnie napędza Apple to siła jaką w tę firmę wpakował Steve Jobs. Sukcesu iPhone’ów nie mogła zatrzymać nawet seria artykułów dotyczących wyginania się nowych urządzeń Apple, czy krytyka ze strony wielu wiernych użytkowników. Gdyby jednak takie ataki dotknęły HTC, LG czy nawet Samsunga można by mówić o prawdziwej porażce. Użytkownicy są jednak nauczeni, że sprzęt z jabłuszkiem zwykle jest nawet lepszy niż opinie jakie otrzymuje on w prasie. Jeszcze przed zakupem zakładają jego niezawodność, a wbudowana integracja z pozostałymi sprzętami, skłania ich do pozostania w ekosystemie Apple.

iphone kolejka

Tylko, że takie postępowanie zabija innowacyjność. Sukces sprzedażowy nowych iPhone, pokazał, że firma może go osiągnąć nawet jeśli zrobi kiepski hardware, software i dyskusyjny design. Dla firmy nieważna staje się także opinia wielu dotychczasowych użytkowników, którzy oczekiwali sztywnego trzymania się wytycznych jakie na te urządzenia nakładał Steve Jobs. Liczą się jedynie oczekiwania większości, a ponieważ ta większość chciała dużych iPhone, to tylko na nie warto postawić. Nie ma miejsca na dotychczasowe ideę, długofalowy cel. Liczy się już tylko zysk.

To boli wszystkich, którzy uwielbiali tę firmę za wewnętrzne dopracowanie, dbanie o każdy detal i możliwości większe niż u konkurencji. Dziś tego już nie ma.

Chiny, Chiny i jeszcze raz Chiny.

TimCookChina

Na koniec warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Firma Apple z roku na rok poszerza swoją popularność w Państwie Środka i tam sprzedaje coraz więcej produktów. Ostatni kwartał przyniósł wzrost popularności iPhone’ów w tym kraju o 70% i przyczynił się on do sprzedania tam aż 20 milionów urządzeń. Wynika to z faktu, że populacja Chin jest ponad trzykrotnie większa od tej z  USA i dwukrotnie większa od europejskiej. To sprawia, że potencjalna liczba klientów jest w tym państwie zdecydowanie większa niż gdziekolwiek indziej. Gdy połączy się to z faktem, że w USA marka Apple jest już zużyta, a w Chinach wciąż wywołuje ona efekt WOW, to nietrudno się domyślić jakie będą kolejne kroki Tima Cooka. Zarówno te, jak i przyszłe iPhone’y będą robione głównie z myślą o Azjatyckich użytkownikach, którzy mają nieco inne wymagania niż Ci z Europy i z USA. Można zatem oczekiwać dalszego stawiania wyłącznie na wielkie ekrany. Z pewnością doczekamy się także tego, że dane użytkowników z tego państwa będą przechowywane wyłącznie na serwerach tam zlokalizowanych, a możliwe, że w sprzedawanych tam urządzeniach znajdą się narzędzia inwigilacyjne… szpiegujące dla Chin! Skoro Apple robiło to dla NSA, to czemu nie robić tego dla służb z Pekinie, skoro zapewne zapłacą one za to jeszcze więcej?

chińska flaga

Tym samym Apple będzie z roku na rok coraz bardziej azjatycką firmą. Oczywiście z pewnością jeszcze długo główna siedziba będzie mieścić się w USA, ale skłaniając się ku oczekiwaniom użytkowników, Tim Cook będzie myślał w pierwszej kolejności o państwach wschodzących. Ich obywatele po prostu są w stanie kupić od niego więcej, trzeba więc dostosować urządzenia dla nich.

Takie podejście gwarantuje Apple powodzenie w biznesie jeszcze przez wiele lat. Z potencjałem 170 miliardów dolarów na koncie i coraz większą popularnością w państwach wschodzących, Tim Cook może robić nawet średnie produkty i zarabiać kilkukrotnie więcej niż cała konkurencja. Tylko, że w tym wszystkim umiera coś co próbował w tej firmie zbudować Steve Jobs: idee i myślenie inaczej niż wszyscy. Dziś nie ma na to już miejsca. Dziś liczy się już tylko zysk.