Tydzień z iPodem Touch pokazał mi, że w moim otoczeniu brakuje ważnego urządzenia. Aby posłuchać z niego muzyki, musiałem wpinać do niego kabel AUX, który łączył go z moją pokojową wieżą. Nie było to zbyt wygodne rozwiązanie, zwłaszcza, że wypięty kabel niepotrzebnie robił bałagan na moim biurku. Dlatego zacząłem rozglądać się za stacją dokującą, która nie dość, że uprościłaby mi słuchanie muzyki, to jeszcze zapewniła ładowanie urządzenia. Po kilku przemyśleniach wybór padł na JBL OnBeat Micro, którą chciałbym zaprezentować w tej recenzji. 

JBL OnBeat Micro

Gdy zobaczyłem pudełko w które zapakowany jest ten sprzęt, oniemiałem. Zgodnie z podanymi na stronie wymiarami, stacja miała być niewielka, a jej opakowanie prezentowało coś zupełnie innego. Oczywiście, jak to bardzo często bywa, większość zawartości tego opakowania, to powietrze, i instrukcje we wielu językach. Sam sprzęt i zasilacz, zmieściłyby się, w o połowę mniejszym boxie. Jeśli jednak tak duży karton gwarantuje mi, że sprzęt dotrze do mnie nieuszkodzony, to nie budzi to u mnie skarg. Tak na szczęście było i po rozpakowaniu moim oczom ukazała się oczekiwana stacja dokująca. Była ona takich wymiarów, jakich się spodziewałem, tj. 5,4 x 16,8 x 16,8 cm. Obrazując: na długość taka jak wysokość iPhone 5, a na szerokość, coś jak iPad 4gen. Najważniejsze jednak, że zawiera port lightning umożliwiający wpięcie najnowszych telefonów Apple, oraz iPodów Touch 5gen i Nano 7gen.  Obok niego znajdują się także dwa przyciski, pozwalające regulować poziom głośności jaki słyszymy z tego urządzenia. Niestety w ten wtyk nie można wpiąć iPada, bo po prostu się on tam nie zmieści. Z tył znajdują się złącza: AUX oraz USB, no i gniazdko do zasilania. Całość prezentuje się bardzo dobrze i z pewnością dobrze komponować się będzie na większości biurek. Jeśli ma się jasne otoczenie, można także wybrać białą wersję tej stacji.

10

Po tym technicznym opisie tego urządzenia, czas przejść do moich testów. Warto zacząć od tego, co jest w tym urządzeniu raczej najważniejsze, a zatem muzyki. Jakość dźwięku z tej stacji jest bardzo wyraźna, głośność jest na bardzo dobrym poziomie, a basy  są dobrze wyczuwalne. Przyznaję jednak, że nie jestem melomanem, a określiłbym siebie wręcz jako przeciętnego słuchacza muzyki. Zapewne wielu posiadaczy profesjonalnego sprzętu się ze mną nie zgodzi, ale mi poziom jaki prezentuje ten sprzęt w zupełności wystarcza.

 5

4

Umieszczenie w niej iPhone nie sprawia problemu, choć naturalnie port lightning jest dużo bardziej delikatny niż dawne 30pinowe złącze. Pomimo to iPhone trzyma się stabilnie i nie chwieje się podczas korzystania z niej. Da się spokojnie korzystać z wpiętego urządzenia, nawet do pisania SMS. Co ważne, ładowanie urządzenia w tej stacji, jest niemal tak samo szybkie, jak w przypadku klasycznej ładowarki. Zwracam na ten fakt uwagę, gdyż korzystanie z nieautoryzowanych urządzeń, często powoduje wydłużenie czasu, który musimy odczekać, zanim akumulator znów wskaże poziom 100%. Tak na szczęście nie jest, pomimo iż podczas gdy iPhone zdobywa energię, jednocześnie odtwarza muzykę.

11

Oczywiście złącze lightning to nie jedyny sposób w jaki możemy przesyłać muzykę do tej stacji. Można do tego wykorzystać także gniazdo USB, który znajduje się z tył tego urządzenia. Za jego pomocą można podłączyć do niej także dowolnego iPada, iPhone lub iPoda ze starym złączem i odtwarzać z nich muzykę, tak jakby były wpięte u góry urządzenia. Można wpiąć tam nawet kabel lightning i odtwarzać muzykę z najnowszych urządzeń Apple, co niekiedu się przydaje, gdy chce się podładować urządzenie, jednocześnie z niego korzystając. Niestety stacja nie współpracuje z androidowymi odpowiednikami. Ani Galaxy S4 mojej siostry, ani S4 Mini mojego taty (tak w moim domu już tylko ja mam iPhone), nie współpracowały z tymi głośnikami.

Na szczęście to nie jedyny sposób w jaki możemy przesłać dźwięk do tego urządzenia. Stacja ta posiada także wyjście AUX za pomocą którego możemy podłączyć do niej dowolne urządzenie. I tutaj już nie ma żadnych ograniczeń. Może to być każdy smartphone, tablet iPod (także shuffle), czy nawet zwykły odtwarzacz MP3. Cechą tego rozwiązania jest fakt iż nie ładuje ono urządzenia podczas odtwarzania. Jest to przydatne, gdyż dbam o to, aby nie doładowywać iPhone bez potrzeby. Zatem gdy chcę posłuchać tylko kilku piosenek, to wpinam telefon w ten sposób. Za pomocą tego złącza podpinam też sporadycznie moją Lumię 520. Oczywiście jakość odtwarzanego dźwięku zależy od tego co podepniemy do tego złącza. 

 12

JBL może pracować także bez zasilania z zewnątrz. Należy użyć do tego 4 baterii AAA. Najprawdopodobniej  producent chciał dzięki temu wybiegowi uczynić ze swojego narzędzia, sprzęt przeznaczony także dla turystów. Według specyfikacji, komplet akumulatorków pozwala słuchać muzyki z tej stacji przez około 5 godzin. To zdecydowanie zbyt krótki czas, który powoduje, że bez zabrania ze sobą dużego zapasu awaryjnych baterii, raczej nie ma co nastawiać się na dłuższe słuchanie muzyki w terenie. To jednak dodatek, z którego nie potrzeba korzystać.

 9

8

Podsumowując: JBL OnBeat Micro to bardzo dobra stacja dokująca, świetnie spisująca się w domowych warunkach. Jakość dźwięku jest na bardzo przyzwoitym poziomie, a możliwość odtwarzania z niej muzyki za pomocą złącza AUX, uwalnia ją od ograniczeń związanych z portem lightning. Na dokładkę, warto wspomnieć, że jej cena także nie jest zaporowa i można go mieć już za 250 do 300 PLN. Zbiór tych zalet, sprawił, że stacja na stałe zagościła w moim domu i mam nadzieję, że będę mógł z niej przesłuchać jeszcze setki godzin muzyki i podcastów.

iPhone