Wysłuchaj tej recenzji!

Seria Galaxy Note to jeden z najciekawszych pomysłów Samsunga. Smartfony z niej stworzyły nową kategorię produktów, przywróciły do życia rysiki i dały zaawansowanym użytkownikom nową przestrzeń do działania. Ja, po teście czołowych tabletów Apple, Sonego i Asusa, chcę sprawdzić ich konkurenta ze strony koreańskiego giganta. Czas przekonać się, czy i w tej kategorii, może on z nimi rywalizować. Zapraszam zatem na test Samsunga Galaxy Note 10.1 2014 Edition. 

Opakowania w jakich sprzedawane są urządzenia Samsunga, od lat nie uległy żadnym zmianom. Wciąż to kartonowe, imitujące drewno pudełko, w którym znaleźć można jedynie podstawowy zestaw akcesoriów. Standardowo nie ma w nim słuchawek, ani nawet mocniejszej ładowarki, która skróciłaby ładowanie urządzenia. Niestety, czołowi producenci, z Apple na czele, przyzwyczajają nas do takiego stanu i raczej nic nie wskazuje na to, aby coś w tej kategorii miało się zmienić.

pudelko

Design

Note’owi 10.1 nie sposób odmówić elegancji. Już gdy pierwszy raz weźmie się go do rąk, czuć, że został wykonany z dobrych materiałów. Nic nie skrzypi, nie trzeszczy, a sam sprzęt pewnie układa się w dłoniach. Obudowa, tak jak w przypadku innych modeli, wykonana została z imitujących aluminium plastików. Przednia część to jedynie duży ekran, trzy przyciski, videokamerka i dostojnie prezentujący się napis Samsung. Boczne ścianki zawierają jedynie port microUSB (jeszcze w wersji 2.0), miniJack, głośniki, rysik, klawisze głośności, power, oraz sloty na kartę pamięci i microSIM oraz… antenę podczerwieni, służącą do przełączania kanałów w telewizorze. Duże pochwały należą się za wykonanie tylnej ścianki: stworzona została ona z imitujących skórę materiałów. Co ciekawe zastosowano nawet otulające szwy, aby jeszcze lepiej odwzorować skórzane wykończenie. Przyznaję, że prezentuje się to bardzo ładnie i z pewnością sprawdzi się u osób, które potrzebują eleganckiego tabletu. Samsung zadbał o to, aby jego sprzęt mógł mieć taki przydomek.

szwy

Takie wykonanie jest bardzo użyteczne. Plastikowa obudowa jest lekka, dzięki czemu tablet pewnie można trzymać nawet w jednej dłoni, nie obawiając się, że zaliczy on spotkanie z podłogą. Dodatkowo chropowata, tylna obudowa, jest o wiele mniej podatna na zarysowania. Dzięki temu można spokojnie położyć go na każdej powierzchni, nie obawiając się, że odbije się to na designie urządzenia. Niestety, na co dzień, waga przekraczająca pół kilograma może nieco męczyć, zwłaszcza, gdy porówna się ją z dużo lżejszymi sprzętami konkurencji.

Specyfikacja

W tej kwestii Samsung niczego nie żałował. Najnowszy Galaxy Note 10.1 wyposażony jest w 10,1 calowy wyświetlacz TFT prezentujący obraz w rozdzielczości 2560×1600 (299 PPI). Obliczenia wykonuje 4 rdzeniowy procesor o taktowaniu 2,3GHz, który uzupełnia aż 3GB pamięci RAM. Za łączność z internetem odpowiada modem LTE umożliwiający pobieranie danych z prędkością 150 Mb/s i wysyłanie 50 Mb/s, oraz oczywiście antena WiFi. Nawigację wspiera antena GPS oraz rosyjskiego systemu Glonass. Wmontowany jest także aparat 8Mpix oraz videokamerka 2Mpix. Całość zasila bateria 8220 mAh. W tablecie fabrycznie zainstalowany jest Android 4.3 i nie udało mi się pobrać aktualizacji do najnowszej wersji.

specyfikacja

W codziennym użyciu

Po tym zbiorze technicznych informacji, czas na opis mojej przygody z tym sprzętem. Samsung to producent, który dba o to, aby użytkownik jego narzędzi, poza funkcjami, które wnosi Android, otrzymał także zbiór unikalnych możliwości, których nie jest w stanie zaoferować mu konkurencja. I tak jest i w tym przypadku. Note posiada tryb dzielenia ekranu pomiędzy różnymi aplikacjami, tryb czytania, o którym wspominałem w teście Note 8.0, czy w końcu opcję sterowania telewizorem przez port podczerwieni.

spen

spen2

spen3

Nie można przy tej okazji nie wspomnieć o rysiku. To dodatek, który zdawał się zabić Steve Jobs i który wskrzesił Samsung. Tylko, że w nowej odsłonie, jest on już wiele bardziej funkcjonalny. Producent zadbał o to, by korzystanie z niego było bardzo wygodne, a odręczne zapiski i rysunki, maksymalnie przypominały to, co robimy na zwyczajnych kartkach. I przyznaję, że udało się to w zaskakujący sposób. Trzymanie rysika jest wygodne, a obsługa nie sprawia najmniejszego problemu. Efekt jest jeszcze lepszy od tego, który odczuwam w moim Note 8.0. S Pen współpracuje niestety głównie z aplikacjami Samsunga, które są najlepiej z nim zgrane. W innych też działa, ale nie można mówić już o takim komforcie pracy.

Test kamery

Note 10.1 to także tysiące możliwości jakie daje Android. Nie ma problemu, aby z tego urządzenia wykonać połączenie, wysłać SMS, czy wymienić się plikami poprzez bluetooth. Tablety Apple wciąż są uboższe w tym względzie i niestety nic nie wskazuje, aby miało się to w najbliższym czasie zmienić. A szkoda, bo opcje te, chociaż nie są przydatne na co dzień, to przydają się w kryzysowych sytuacjach. Praktycznym dodatkiem jest także dioda LED, której chyba nigdy nie wykorzystałem do podświetlania zdjęć. Wiele razy natomiast służyła mi jako latarka. Wraz z faktem, że w włączenie jej zajmuje parę sekund, uznaję ją jako pożyteczny element.

Note 10.1 (2014), tak jak większość androidowych modeli, wyposażony jest w ekran o proporcjach 16×10. Taki układ sprawia, że urządzenie przeznaczone jest głównie do pracy w trybie horyzontalnym. Fakt ten podkreśla nawet ułożenie przycisków. Korzystanie z tabletu w pionie, jest teoretycznie możliwe, to w praktyce bywa bardzo niewygodne, bo trzymając tak tablet blokuje się dostęp do przycisków, lub, co gorsza, nieopatrznie je wciska. Niestety przez to, korzystanie z urządzenia do przeglądania stron WWW czy czytania ebooków, siedząc na fotelu, nie jest już tak wygodne jak w przypadku iPada.

Kilka słów muszę też wspomnieć o akumulatorze, który wbudowany jest w to urządzenie. Przyznaję, że jestem pod dużym wrażeniem, postępów jakie zrobił Samsung. W przeciwieństwie do Sonego, bateria nie ulega tak szybko samoczynnemu rozładowaniu, co z pewnością należy uznać za plus. W moich testach wytrzymywała ona nawet 2 dni intensywnej pracy, polegającej na oglądaniu filmów, udostępnianiu internetu czy przeglądaniu stron WWW.

Niestety, duże sprzęty Samsunga cierpią na tę samą bolączkę co podobne modele od konkurencji: brak aplikacji. O ile w świecie iPadów, programy do zaawansowanej obróbki tekstu, arkusze kalkulacyjne, programy do montażu wideo, czy edycji fotografii są na porządku dziennym, to Android cierpi na duże braki w tej kwestii. I niestety fakt ten czyni z urządzeń Samsunga, dużo mniej użyteczne sprzęty, niż te z systemem od Apple. Wygląda jednak na to, że Google zrozumiało swój błąd i przygotowało nowe narzędzia dla twórców aplikacji. Mogą one wreszcie zmienić ten stan. Niestety, patrząc na to, że Note 10.1 nie otrzymał wciąż Androida w wersji 4.4, to trudno myśleć o edycji 5.0, w którym mają pojawić się wspomniane nowości.

Samsung Galaxy Note 10.1 (2014) to z pewnością jeden z ciekawszych tabletów na rynku. Ma wiele unikalnych, niedostępnych u konkurencji opcji, ciekawy rysik, ale wciąż cierpi na wiele bolączek związanych z Androidem. I chociaż ostatnie zmiany u Google, dają nadzieję na nadejście czegoś lepszego, to nie spodziewałbym się otrzymać ich w tej generacji tabletu. Jeśli Google’owi  by się udało, to następca tego modelu, mógłby być naprawdę solidnym konkurentem iPada. Czy tak będzie? Zobaczymy…