Jestem maniakiem systemów operacyjnych. Lubię testować różnorakie platformy i oceniać je, ze względu na ich funkcjonalność i komfort pracy, jaką się na nich wykonuje. Dlatego recenzując Xperię Z1 skupiłem się na samym systemie, jaki w nią wbudowano. Podsumowałem moją tygodniową rozłąkę z iPhone, na rzecz Androida. Tutaj chciałbym skupić się natomiast na samym telefonie, nieco na bok odkładając system, jaki w niego wbudowano. A więc… zaczynajmy!

Xperia Z1 dotarła do mnie w pudełku, przypominającym z daleka opakowanie czekoladek. W przeciwieństwie do stylu, w jakim pakują swoje telefony Apple i Samsung, Sony postawił na bardziej podłużny i płaski kształt. Po jego rozpakowaniu znaleźć w nim można niewiele elementów – komórkę, ładowarkę, kabelek USB, słuchawki, oraz zestaw instrukcji, w wielu językach. Nieco inaczej jest w przypadku samego smartphone. Gdy spojrzy się na nią i na iPhone, widać wiele podobieństw (oczywiście poza rozmiarem). Xperia Z1 podobnie jak produkt z Cupertino, jest bardzo płaska, wykonana w jednym, bardzo stonowanym czarnym kolorze. Bardzo reprezentatywny tył, zawiera podobnie jak iSprzęt, jedynie logo producenta, nazwę urządzenia i aparat. Co ważne, w moim odczuciu marka Sony, ma podobny prestiż jak Apple, a w dodatku na Xperii Z1 wykonana pokazana w srebrnej, połyskującej barwie, czym znacząco się wyróżnia. Kompozycje psuje jedynie przycisk Power, na prawej ściance urządzenia, który niepotrzebne rzuca się w oczy. Elegancji zaprzeczają wątpliwe „drzwiczki” do slotów na karty SIM i SD, oraz do złącza zasilania. Są bardzo wątłe i przy nieczułym otwieraniu, szybko mogą urwać się, przez delikatny, plastikowy zawias.

Klawisz

Sony, tworząc kandydata, na najlepszego smartphone 2013 roku, nie mógł nie umieścić w nim najmocniejszych podzespołów. Z tego powodu Xperia Z1 ma czterordzeniowy procesor, o zegarze taktowanym 2,3 Ghz, 2GB RAM oraz oczywiście 16GB pamięć wewnętrzną. Wisienką na torcie, jest aparat o optyce 20,7 MPx, która jest jedną z najlepszych na rynku. Przynajmniej w teorii.

Xperia Z1 to smartphone z ogromnym ekranem. Przez ten fakt, przesiadka z iPhone 5, była przez to bardzo bolesna. W jego obsłudze najgorsze jest to, że kciukiem nie można objąć całego ekranu, a przez to do poprawnej obsługi tego smartphone należy wykorzystywać obie ręce. I choć po pierwszym użyciu, ponad 5 calowy ekran, może wydawać się bardzo złym rozwiązaniem, to po ponad tygodniu spędzonym z tym telefonem, już sam nie wiem co o tym rozwiązaniu myśleć. Bo chociaż obsługa tego ekranu w chodzie, zakrawa wręcz o jego upadek (duża część telefonu znajduje się nad dłonią), to komfort z jakim przegląda się na nim strony WWW, nie mówiąc o filmach czy grach jest zdecydowanie większy. W dodatku jeden cal więcej sprawdza się znakomicie podczas wykonywania ujęć, gdyż umożliwia lepsze spojrzenie na obiekt, który fotografujemy.

Sam smartphone został wyposażony w Androida 4.2.2. O aktualizacji do wersji 4.3 na razie ani widu, ani słuchu, a co dopiero do niedawno wydanego 4.4. I tak pewnie, jeszcze długo pozostanie. Sony rozbudował go jednak o własną nakładkę graficzną, oraz zestaw wbudowanych aplikacji. Zalicza się do nich menadżer muzyki Walkman, który wyróżnia się od innych bardzo ładnym interface. Sprawdzi się to zwłaszcza, jeśli mamy muzykę poukładaną w albumy, dzięki czemu możemy przeglądać ją zarówno po wykonawcach piosenek, jak i po nazwach płyt. Ciekawa i dobrze zrealizowana koncepcja.

Innych dodatków natomiast jest niewiele. Podczas testowania otrzymałem maila, o wspomnienie o usłudze Privilege Movie, dzięki, której użytkownicy najnowszych modeli Xperia, otrzymują za darmo, aż 6 filmowych hitów ze światowego kina. Niestety podczas użytkowania tego programu, zawsze widziałem tylko ten komunikat:

Error

Sony przyłączył się do wyścigu, o największą liczbę megapixeli, jaką można zapakować do swojego urządzenia. I w chwili obecnej jest na jego prowadzeniu, bo żaden z konkurentów nie przekroczył tej magicznej graniczy 20 MPx. W Japonii to się jednak udało i Xperia Z1 ma aż 20,7 MPx. W praktyce ten aparat jednak nie sprawdza się tak dobrze. Niekiedy ciężko mu złapać ostrość, do czego byłem przyzwyczajony z iPhone, a w dodatku na fotografiach wykonywanych w ciemnych pomieszczeniach, widać wyraźne zniekształcenia. Wbudowana lampa LED jest bardzo słaba. Szkoda, że nie zastosowano jej ksenonowego odpowiednika, co było ponoć wpierw zapowiedziane.

Zresztą, aby nie być gołosłownym, prezentuję poniżej kilka zdjęć wykonanych tym telefonem:

Wodoodporność

Xperia Z1 umywalkaCechą, która szczerze urzekła mnie w tym urządzeniu jest jego wodoszczelność. Żyjąc w klimacie umiarkowanym, gdzie deszcz i chłód są niestety na porządku dziennym, narażanie telefonu na zamoczenie, nie jest niczym trudnym. Sam drżałem oddając mojego iPhone do serwisu, w obawie, że zostanie mi on oddany, z argumentacją iż został zalany. Bo fakt, chociaż nigdy nie zaliczył on pełnej kąpieli, to nie raz, nie dwa przemókł ze mną do suchej nitki. I na tym polu Xperia Z1, powala swojego amerykańskiego konkurenta. Nie dość, że gwarantuje mi w swoim urządzeniu, odporność na zachlapanie, to daje nawet opcję, zabawy w wodzie, co nie ukrywam, jest bardzo ciekawym dodatkiem.

Aby telefon był wodoszczelny, należy zatkać wszystkie klapki – te od złącza ładowania i slotów. Aby o tym nie zapomnieć, telefon wyświetli stosowny komunikat, gdy uruchomi się go ponownie, a jedne z drzwiczek będą otwarte.

Postanowiłem skorzystać z tego faktu i zabrać Xperię na dębicki basen. Chociaż trochę drżały mi ręce, gdy pierwszy raz miałem z nim zanurkować, to jednak chęć sprawdzenia, przeważyły nad strachem. Rezultat był lepszy niż oczekiwałem. Telefonowi woda nie tylko jest obojętna, ale jest w niej w pełni sprawny. Tak samo jak na powierzchni, świeci jego ekran, działają fizyczne przyciski (ekran niestety nie). Bez problemu można zatem wykorzystać go jako podwodny aparat i kamerkę. Aby wykonywać fotografie bez dotykania ekranu, wystarczy wcisnąć dedykowany przycisk aparatu, który automatycznie uruchomi potrzebną aplikację i rozpocznie wykonywanie zdjęć. Nie wiem czy to normalne, ale po chwili zabawy w wodzie, Xperia przestała bać się moich mokrych rąk i nawet nimi mogłem obsługiwać system (początkowo skutecznie się im opierała).

Xperia Z1 nad i pod wodą

Przyznam, że chylę czoła przez Sonym, za to, że wprowadził tę możliwość. Po pierwsze wybił z rąk argument serwisantów, pt. „telefon jest zalany”, a po drugie wyjątkowo dostosował go do codziennych warunków. Bardzo bym chciał, żeby konkurencja w końcu zdecydowała się na podobny krok i aby wodoodporne telefony, były standardem nie tylko u Sonego, ale i u całej konkurencji.

Xperia zamiast GoPro? 

W komentarzach na Facebooku, pod moim pierwszym podwodnym zdjęciem, przetoczyła się krótka dyskusja na temat tego, czy Xperia Z1 może być konkurentem dla kamer GoPro. W mojej opinii nie, bo nie jest to jej cel. Wodoodporność to jedna z pozytywnych cech tego urządzenia, które wciąż jest smartphone. GoPro to produkt skierowany tylko w jednym kierunku – dla tych, którzy potrzebują rejestrować obraz w trudnym otoczeniu – i z tego powodu, skierowany jest bardziej do profesjonalistów. Sony stworzył proste narzędzie, dla podwodnych amatorów, takich jak ja, którzy chcą sporadycznie zanurkować ze smartphone, a na co dzień, mieć taki, który nie boi się deszczu, ani upadku do kałuży.

Bateria lepsza od iPhone?

Nie ukrywam, że byłem bardzo zdziwiony, ale bateria w Xperii Z1, wytrzymała zdecydowanie dłużej niż ta, z której korzystam w iPhone 5. Z pewnością, wpływ na to miał fakt iż ta w Sonym, była niemal nowa, a ta od Apple, ma już ponad rok i przez ten czas była intensywnie eksploatowana. Niemniej, warto wspomnieć o tym, że japoński smartphone, spokojnie wytrzyma dzień intensywnych testów, czego nie można było powiedzieć o iPhone, nawet gdy był prawie nowy. Kolejny zdecydowany plus, dla Japończyków.

Wszystko pięknie, gdyby nie ten Android… 

Podsumowując, ogólnie samemu Sonemu, naprawdę niewiele mogę zarzucić. Usiłowali zrobić jeden z najlepszych na rynku smartphone i zdecydowanie się im to udało. Cenię sobie bardzo, fakt iż to telefon, z bardzo dużą liczbą unikatowych możliwości. Niestety wady tego modelu, to przede wszystkim wady Androida, o których wspomniałem w poprzednim tekście. Zastanawia mnie, czy gdyby ten sprzęt, został wydany z systemem Windows Phone 8, mógłby jeszcze mocniej trafić do serc użytkowników. Niemniej wracam do malusieńkiego iPhone, który powinien nauczyć się swojego od japońskiego kolegi, wielu z ciekawych sztuczek, które on potrafi. Bo użytek z wodoodporności, jest zdecydowanie większy, niż ten z skanera linii papilarnych, czy 64-bitowego procesora.

Jakub Stanisław Wolak