surething

Początek roku to dobry czas na podsumowanie tego, co wydarzyło się przez minione 365 dni. Ostatnie 12 miesięcy były ważnym czasem dla wszystkich firm IT. Pojawiło się sporo nowych produktów, ale i upadło wiele znanych marek. Problemy nie ominęły także największego giganta – firmy Apple, która musiała na nowo dostosować się do wielu technologii. Chciałbym zatem podsumować, jak ja, użytkownik Apple, zapamiętam ostatnie ten czas i z dłuższej perspektywy ocenić, jakie pomysły uznaję za sukces, a które za porażkę.

Rok 2014 był z pewnością tym, w którym epoka Steve Jobsa w Apple znacząco przeszła do historii. Najważniejszy produkt, który sprzedawany jest przez tę firmę, uległ wielkiemu odświeżeniu, które jest wprost sprzeczne z filozofią, jaką wyznawał jego twórca i zarazem dawny CEO. Od jego odejścia i śmierci minęły już ponad 3 lata i trudno było, aby nawet tak wielki geniusz przewidział, jakie będą zachowania klientów i sytuacja na rynku, po tym czasie. Obecnie w czasach gdy przed jego następcą, Timem Cookiem stoi jeszcze trudniejsze zadanie. Musi on zaspokajać rozbudzone apetyty klientów, którzy od lat przyzwyczajeni są zarówno do dopracowanych, jak i wyprzedzających konkurencję produktów. Ten rok udowodnił jak trudna to misja.

Warto jednak zacząć od początku. W maju 2014 roku po raz pierwszy doczekaliśmy się większego odświeżenia produktów, które odbyło się poprzez zmianę na stronie internetowej, a nie było prezentowane na żadnej konferencji. Choć w ofercie nie pojawiło się żadne całkiem nowe urządzenie, to wiele z nich, doczekało się dostosowania do nowych standardów. MacBooki otrzymały nieco mocniejsze procesory, a iPod Touch pojawił się w 16GB wersji, która dostępna jest w kilku wersjach kolorystycznych i ma kamerę iSight. To warty odnotowania fakt, gdyż początkowo Touch 5 generacji, był sprzedawany tylko z 32 i 64GB dyskiem. Najprawdopodobniej ze względu na kiepską sprzedaż, w maju 2013 roku, pokazano jego 16GB wersję, która była sprzedawana tylko w jednej wersji kolorystycznej i nie miała tylnej kamery. W 2014 zdecydowano się nie tylko na zrównanie funkcjonalne wszystkich wersji, ale także obniżono ich cenę. Niestety, było to jedyne odświeżenie serii iPodów w ubiegłym roku.

W dokładnie ten sam sposób, zaprezentowano 8GB wersję iPhone 5c. Ten krok najprawdopodobniej także podyktowany był niewielką sprzedażą tego modelu. Niestety, początkowo, jego cena była tylko o 220 złotych niższa od konfiguracji z dwukrotnie większą pamięcią, co przy cenie przekraczającej 2 tysiące złotych za telefon, raczej nie wpłynęło na dynamiczny wzrost sprzedaży. W dodatku mając na uwadze, że Apple nigdy nie pozwalało na korzystanie z kart pamięci w swoich mobilnych urządzeniach, tak mała przestrzeń dyskowa zdecydowanie ogranicza ten sprzęt. Po wrześniowej konferencji jest to jedyna wersja iPhone 5c jaka pozostała w  ofercie Apple.

Na większe nowości, musieliśmy czekać do czerwcowej konferencji WWDC. Podczas niej po raz pierwszy, mogliśmy zobaczyć Tima Cooka, który z dumą pochwalił się szerokimi możliwościami, jakie jego firma stworzyła przez ostatnie lata dla deweloperów. Postanowił jednak, że teraz pójdzie o krok dalej i da im jeszcze więcej swobody. iOS w wersji 8 i OS X oznaczony numerem 10.10 zyskały wiele dodatkowych opcji dla programistów, które pozwalają im tworzyć jeszcze lepsze i bardziej rozbudowane aplikacje. W iOS pojawiły się dodatki do Safari, widżety w pasku powiadomień i funkcje współpracy ze sobą różnych aplikacji. OS X zyskał natomiast zupełnie nowy interface i udostępnił programistom wiele dodatkowych opcji, z których dotychczas mogli korzystać tylko nieoficjalnie, za pomocą nieautoryzowanych przez firmę z Cupertino narzędzi. Dla mnie najważniejszą nowością było jednak postawienie na jeszcze głębszą integrację platform Apple. Pokazane wtedy technologie, umożliwiają między innymi na dzwonienie z komputera za pomocą karty w iPhone, odbieranie i wysyłanie SMS-ów w ten sposób, a nawet na uruchomienie hotspotu. Co ważne nie powstrzymano się także od synchronizacji programów, jednakże moje doświadczenie pokazuje, że działa to tylko w ograniczonym stopniu i przy innych narzędziach, jest to ciekawy, ale tylko dodatek.

Wakacje ubiegły pod kątem znacznych przecieków dotyczących nowych iPhone. Chociaż początkowo nie wierzyłem w to, że Apple zdecyduje się na tak radykalne zmiany, to im bliżej było września, tym więcej wiadomo było o tym, co zostanie wtedy zaprezentowane. Doszło do tego, że na kilka dni przed keynotem, na YouTube pojawiły się… wideorecenzje nowego sprzętu! Można było zobaczyć nie tylko jak on wygląda, ale także jak działa. Pomimo iż przecieki są już tradycją w świecie Apple, to nigdy dotąd nie były one tak bardzo pewne i nie dotyczyły tylu szczegółów.

Stało się. Apple w 2014 roku, zdecydowało się na to, co Samsung zaczął robić od 2011 roku: diametralnie powiększyło ekrany w swoich urządzeniach. To z czym tak bardzo walczył Steve Jobs, pojawiło się w ofercie jego firmy 3 lata po jego śmierci. Nowe iPhone występują w dwóch różniących się rozmiarowo wersjach: 4,7 calowej oznaczonej nazwą 6 i 5,5 calowym „6 plusem”. Niestety, za powiększeniem rozmiarów, nie poszły zmiany w interface, o co tak bardzo apelowałem w moich wpisach na HelpMac.pl. Tym samym obsługa ich jedną ręką jest bardzo niekomfortowa, z czym poradziła sobie już w jakiś sposób konkurencja spod znaku Androida. To co w nowych iPhone boli jeszcze bardziej, to fakt iż mają one dokładnie tyle samo pamięci RAM co… iPhone 5, Samsung Galaxy SII czy Note 1 generacji. Chociaż dzisiaj jest to małym problemem, to obawiam się, że już za rok czy dwa, deficyt RAMu w obecnych smartfonach Apple, może być bardziej odczuwalny. Zwłaszcza że z natury rzeczy, większe ekrany wymuszają większy popyt na zasoby sprzętowe. I jak już pisałem na SureThing, nowe iPhone to bardziej zwycięstwo Samsunga niż Tima Cooka. I dlatego zapisuję nowe telefony Apple na znaczący minus tej firmy.

Wielką niewiadomą pozostaje wciąż smartwatch, który zaprezentowano podczas tej samej konferencji. Wywoływał on mieszane uczucia u użytkowników, już przed jego prezentacją, a odczytuję, że nawet po niej, nie przybyło mu zwolenników. Moje doświadczenie każe mi wstrzymać się z oceną do momentu, gdy będę mógł go samodzielnie przetestować, wnioski z konferencji napawają mnie obawą, że będzie to kolejny drogi i zbędny gadżet, którego tak naprawdę wcale nie potrzebuję. W dodatku ścisłe powiązanie z iPhone sugeruje, że jego możliwości, wydają się być bardzo wąskie. Ostateczną odpowiedź przyniesie dopiero 2015 rok.

Ostatnim ważnym miesiącem w historii tej firmy był październik i konferencja, na której zaprezentowano największe odświeżenie sprzętu. Pokazano iPada Air 2, który jest najcieńszym z dotąd produkowanych przez Apple tabletów. Co ważne, obyło się to praktycznie bez kompromisów: sprzęt ma bardzo dobre podzespoły, 2GB RAM i działa ponad 10 godzin bez ładowania. Nie mniej zachwycającą nowością jest nowy iMac, którego wyposażono w ekran retina. Wprowadzając go, Apple przełamało nawet granicę 4K i stworzyło urządzenie, które działa w jeszcze wyższej rozdzielczości. To z pewnością bardzo dobry krok, który pokazuje, że firma z Cupertino wciąż jest w stanie stworzyć nowoczesne i wyprzedzające konkurencję produkty. Łyżeczką dziegciu był natomiast fakt, iż Apple jedynie delikatnie odświeżyło iPada Mini i zastosowało w nim te same podzespoły co w ubiegłym roku. Znów powstała ta niepotrzebna różnica w kwestii tabletów, która zniechęca do zakupu najnowszego modelu z serii Mini.

Kolejne miesiące nie przyniosły już zaskakujących informacji. Według danych pochodzących z różnych źródeł, nowe iPhone jak co roku rozchodzą się w zaskakującym tempie, sukces sprzedażowy odnotowano już nie tylko w USA, Europie, ale także w Chinach, co z pewnością znacząco wpłynie na globalną ilość sprzedanych urządzeń. Pomimo malejącej sprzedaży iPadów, wciąż przynoszą one znaczące wpływy. Kwartalne zyski Apple znacząco rosną, co wskazuje, że firma jest w jak najlepszej kondycji. Pomimo tych dobrych informacji, dla mnie ten rok wcale nie był dobrym okresem dla Apple. Magia Steve Jobsa, która ukształtowała tę firmę, już nie przygasa a zupełnie zanika. Tim Cook nie jest w stanie wymyślić i przewidzieć wprost oczekiwań klientów, ustawia się więc krok w tyle za konkurencją, obserwując jej poczynania i decydując się na wprowadzenie jedynie sprawdzonych technologii. To coś przeciwnego niż to, co robił jego poprzednik, który bez badań marketingowych, wychodził przed użytkowników, spełniając ich życzenia, zanim zdążyli o nie poprosić.

2014 rok był trudny, ale 2015 będzie jeszcze trudniejszy. Apple Watch, następcy iPhone 6, oraz nowe komputery, to tylko jedne z wielu wyzwań, jakie czekają w nim na Tima Cooka. Tak jak dotychczas, będę bacznie go obserwował, nie szczędząc mu pochwał, gdy mu się uda i nie ograniczając krytyki, gdy im nie podoła. A jako wierny, polski użytkownik, gdzieś w sercu mam nadzieję, że może już w tym roku, doczekamy się otwarcia oficjalnego Apple Store w Polsce. Będę trzymał kciuki!