Wieść o zmianie silnika renderującego przez Operę, w mgnieniu oka obiegła cały informatyczny świat. Trudno się dziwić – poważny gracz, w szczególności na rynku mobilnym, porzuca własny produkt i decyduje się na skorzystanie z mechanizmów konkurencji. Ile osób tyle opinii, trudno dziś zatem prorokować to stanie się z informatycznym światem. Pozwolę sobie jednak przedstawić swoją opinię na temat Opery, moich przygód z nią i planowanych przez nią zmian. 

Muszę przyznać, że nieco wyrosłem już z przeglądarkowych tematów. Czasy namawiania ludzi do porzucania IE i przesiadki na Firefoxa mam już za sobą. Zniechęciłem się do tego, gdzieś po premierze Chrome, który jakoś automatycznie zaczął zdobywać świat. Ja natomiast, wróciłem do Internet Explorera jeszcze gdy był w wersji 8, a od przesiadki na Maka, moją główną przeglądarką zostało Safari. Niemniej jednak trudno mi nie skomentować tego wydarzenia, które, jakby nie było, może poważnie wpłynąć na rozwój całego rynku IT Umiera kolejny, ważny produkt: silnik Presto, od lat rozwijany przez Operę i zostaje zastąpiony innym: WebKitem, stosowanym już w wielu innych produktach.

Opera Software logo

Opera Software to norweska spółka, założona w 1995 roku (wcześniej niż Google!). Jej flagowym produktem została przeglądarka o takiej samej jak firma nazwie, która na początku dystrybuowana była jako produkt płatny. Z tego powodu długo nie zdobyła sławy wśród użytkowników. Dopiero nieco później, po zmianie licencji na freeware, udało jej się zdobyć nieco większą popularność. Już wcześniej była jednak inspiracją dla twórców innych konkurencyjnych aplikacji – czerpali z niej zarówno Microsoft jak i Netscape, później Firefox. Samej Operze nie udało się jednak zdobyć uznania na światowych rynkach.

741865_27814656Rewolucją był natomiast inny produkt, wydany w 2004 roku – Opera Mini. Przeglądarka na urządzenia mobilne – palmtopy z Windows Mobile i Symbianem. Jej rewolucyjną zaletą było (i jest) to iż nie otwiera ona pełnych wersji stron, a wcześniej je kompresuje i przesyła użytkownikowi w ograniczonej wersji. Dzięki temu witryny uruchamiają się szybciej i zużywają mniej pakietu danych, co pozwala zaoszczędzić nie małe pieniądze. Dzięki temu produktowi Opera zdobyła naprawdę dużą popularność i niewątpliwie przyczyniła się do rozwoju rynku smartphone. Sam niejednokrotnie korzystam właśnie z Opery Mini na moim iPhone, zwłaszcza gdy mój pakiet internetu jest ?na wyczerpaniu?.

Jest to jednak zawsze produkt zastępczy. Wyjątkiem był czas gdy korzystałem z Samsunga Galaxy SII z Androidem 2.3.6 – była to wtedy moja główna przeglądarka, ze względu na to, iż jako jedna z niewielu oferowała dostęp do stron w wersji komputerowych, a nie mobilnych. Ekran 4,3 spokojnie radził sobie z obsługą pełnych witryn, dzięki czemu nie musiałem się ograniczać. Od premiery Chrome i update na Androida w wersji 4.0, Opera zeszła na drugi plan.

Po przesiadce na Maka próbowałem korzystać z Opery, jako zastępstwa Safari. Spodobało mi się to, że norweska aplikacja była dostępna w Mac App Store, dzięki czemu nie musiałem ręcznie sprawdzać aktualizacji. Niestety okazała się być bardzo awaryjna i zmęczony ciągłymi awariami, zastąpiłem ją Firefoxem.

Pomimo tego bardzo cenię tą skandynawską firmę. Udało jej się wprowadzić wiele nowych technologii i ostać w walce z tak poważnymi konkurentami jak Microsoft, Google czy Apple. Niestety decyzja sprzed kilku dni z pewnością zmieni ją całkowicie. Od teraz będzie  produktem bardzo podobnym do Safari czy Chrome. Może to przyśpieszyć jej działanie, ale i spowodować, że trudniej jej będzie wdrażać własne nowości. Zamiast tego będzie musiała dostosowywać się do tego co stworzyli programiści w laboratoriach Apple i Google. Z pewnością sporo czasu zajmie samo przejście z Presto na Webkita i pochłonie to wiele sił. Zapewnienie zgodności jest bardzo trudnym rozwiązaniem, zwłaszcza, że pożądane jest, aby wszelkie ustawienia poczynione przez końcowego użytkownika (zakładki, historia, rozszerzenia itp.) zostały nienaruszone. Czy to się uda? Zobaczymy.

Engine Do tej pory na rynku dominowały 4 silniki renderowania – Trydent stworzony przez Microsoft dla Internet Explorera, Gecko wykorzystywane przez Firefoxa, Webkit przez Chrome i Safari oraz właśnie Presto. Wymieniłem je zgodnie z popularnością na rynku. Jednak wszystkie, za wyjątkiem WebKita traciły do tej pory użytkowników. Niewykluczone zatem, że w ciągu najbliższych lat los Presto podzielą także produkty Microsoftu i Mozilli. Zwłaszcza, że już od lat pojawiają się takie spekulacje, a sam Steve Ballmer tego nie wykluczył.

Jaki mógłby być wpływ tego najbardziej czarnego scenariusza na końcowego użytkownika? Zakończy się tak naprawę bitwa przeglądarek. To silnik odpowiada za całe działanie przeglądarki, reszta to tylko nakładka. Ujednolicenie go we wszystkich rozwiązaniach przyczyni się do tego, że programy te będą do siebie bardzo podobne. To giganci będą decydować z jakiego Internetu korzystamy – technologie, które zastosują, staną się powszechne, z lub bez, błogosławieństwem wolnościowych organizacji. Tym samym jeśli będą chcieli zastosować blokady antypirackie, łatwo będzie je wprowadzić na większość światowych komputerów. Programiści stron internetowych, także będą musieli się dostosować do zmian wprowadzanych przez gigantów – nawet jeśli strona będzie w 100% zgodna z HTML, ale źle będzie wyświetlać się w przeglądarce, użytkownicy nie będą chcieli jej przeglądać. Z tego powodu dominujące będzie to co narzucą nam wielcy.

Pozostaje mieć nadzieję, że stanie się to jak najpóźniej. Zmowa wiodących firm na rynku IT, nie przyczyni się do niczego innego, jak zastojowi wśród wprowadzania nowych rozwiązań. Pokazują to czasy dominacji Internet Explorera 6 czy Flasha. Możliwe, że pojawi się ktoś, kto wyłamie się z tego układu i pokaże, że przed informatyką, jest jeszcze wiele poważnych zadań…