Jedną z największych wad urządzeń mobilnych, jest ich krótki czas pracy bez ładowania. Wszystkie z jakich korzystam, poza jednym, mają wielki problem, aby przepracować dzień bez ładowania. Tym jedynym jest oczywiście iPad. Pozostałe, potrzebują zwykle dodatkowego zastrzyku energii w ciągu dnia. I dlatego, aby móc swobodnie korzystać z nich bez ograniczeń, bez obaw, że nagle zostanę bez kontaktu ze światem, postanowiłem nabyć powerbank. Po dłuższej przygodzie z tanimi i małymi akumulatorkami, postanowiłem znaleźć taki, który przyda się także w ekstremalnej sytuacji. Zdecydowałem się na Ankera Astro G4 2 generacji. Odpowiedź na to, czy spełnił moje wymagania, znajdziecie w tej recenzji.

box

Anker, już od pierwszego spojrzenia, pozytywnie wyróżnia się od wszystkich innych testowanych przeze mnie powerbanków,. Zapakowany jest w wykonane z ekologicznych materiałów, eleganckie pudełeczko. Tak jak przystało na taki produkt, nie ma na nim żadnych zbędnych informacji, a znajduje się tylko to, co jest niezbędne. Wewnątrz, poza awaryjnym zasilaczem, umieszczono jeszcze zestaw instrukcji, kabel USB i przydatne etui, w formie woreczka, które pozwala zachować sprzęt w idealnym stanie, nawet podczas długich podróży. Przyznaję, że nie wiedziałem, że będzie ono dołączone do zestawu i było ono dla mnie bardzo przyjemnym zaskoczeniem. Zwłaszcza, że sama siateczka jest wykonana z bardzo dobrych materiałów i choć już od dłuższego czasu podróżuje ze mną w plecaku, wciąż jest w idealnym stanie.

1

Sam powerbank przypomina prostopadłościan, z mocno zaokrąglonymi rogami. Na bocznej krawędzi znajduje się jedyny klawisz, który aktywuje 4 diody informujące o poziomie naładowania urządzenia, lub malutką latareczkę. Z przodu znajduje się dwa porty USB, oraz jeden microUSB służący do ładowania akumulatora. Pod nimi umieszczono malutką dioda, która ma służyć jako latarka w ekstremalnych sytuacjach. Wszystko wykonane jest z dobrych materiałów, nawet mocne ściśnięcie, nie powoduje żadnych trzasków. Dzięki temu, od razu czuć, że ma się do czynienia z bardzo dobrym sprzętem, w którym producent nie oszczędzał pieniędzy na materiałach.

4

Dotyczy to także pojemności. Anker ma akumulator magazynujący 13000 mAH i po testach widać, że jest to rzeczywisty wynik. Ładuję z niego, około raz dziennie router Huawei z baterią o pojemności 1780 mAh i mogę to zrobi zwykle 6 razy. Oczywiście musi odbić się to na czasie ładowania urządzenia. W zestawie nie ma mocnej ładowarki, ale producent zaleca, aby używać jak najmocniejszej, w celu przyśpieszenia ładowania urządzenia. Ja korzystam z tej od iPada (2,1V) i wtedy trwa to ok. 6 godzin. Gdybym natomiast wykorzystywał tą od iPhone to, zgodnie z informacjami od producenta, to ładowanie mogłoby trwać ponad 12 godzin!

3

Anker wyposażył swoje urządzenie w technologie Exclusive PowerIQ™, która pozwala dostarczyć urządzeniu prąd o maksymalnym możliwym natężeniu, o ile nie przekracza ono 3 mA/s. Dzięki temu ładowanie jest możliwie najszybsze i nie odbiega od tego, co oferuje zwyczajna ładowarka. Docenią to w szczególności osoby, które pragną z tego urządzenia doładować iPada, gdyż wykorzystywanie słabszego niezatężenia, znacząco wydłuża cały proces.

2014-12-12 22.38.57

Prostym dodatkiem, który dokładają chyba już wszyscy twórcy powerbanków, jest umieszczanie w nich prostych diód, które mają służyć jako awaryjne latarki. Zrobił to także Anker i, trzeba przyznać, jest ona ładnie wkomponowana w całe urządzenie. Znajduje się na frontowej jego części i korzystanie z niej jest bardzo intuicyjne. Wystarczy dłużej przytrzymać jedyny klawisz mieszczący się na obudowie, a zacznie ona świecić. Później w identyczny sposób można ją wyłączyć.

siateczka

Podsumowując: Anker Astro G4 2 generacji idealnie sprawdza się w moim codziennym, „miejskim” użytkowaniu. Jest lekki, elegancki, a zarazem bardzo użyteczny. Jednocześnie, ma w sobie na tyle duży zapas prądu, że przyda  się także w dalszych podróżach. Dzięki niemu, udało mi się wreszcie uporać z problemem braku energii w moich urządzeniach. I teraz mogę już śmiało korzystać z nich wszystkich, gdziekolwiek bym się nie znalazł :).

wysokosc

grubosc

Grafiki oraz początkowe zdjęcie pochodzą z materiałów prasowych firmy Anker.