Photoshop to z pewnością jeden z najlepszych, ale i najdroższych programów do obróbki grafiki rastrowej. Jego możliwości są tak spore, że nawet większość specjalistów nie jest w stanie w pełni ich wykorzystać. Warto się więc zastanowić czy w domowym użytku jest on naprawdę niezbędny i czy nie warto poszukać dla niego tańszej alternatywy. Zwłaszcza gdy korzysta się z Maka na którego wydaje zostaje Pixelmator – o wiele tańszy, ale zarazem nie wiele gorszy konkurent dla programu Adobe. 

Cena najprostszej odmiany Photoshopa w wersji Elements w AppStorze wynosi 63 euro. To i tak nie drogo, jak na aplikację Adobe, którą w dodatku otrzymuje się w licencji na 5 komputerów (ta zasada dotyczy wszystkich programów w markecie z aplikacjami Apple). Pomimo tego to bardzo dużo, jak na program, który będzie wykorzystywany tylko do domowej obróbki fotografii. Dlatego też o wiele lepiej, zamiast wybierać jego piracką edycję, wykorzystać Pixelmatora – konkurencyjnej stale rozwijanej i rozbudowywanej o nowe funkcje aplikacji, która już od dłuższego czasu podbiera użytkowników swojemu przeciwnikowi od Adobe.

Czym jest Pixelmator? To rozbudowany i coraz popularniejszy w makowym świecie program do obróbki zdjęć. Istnieje już od 5 lat i przez ten czas dorósł do miana najlepszego przeciwnika dla Adobe Photoshop Elements. Chociaż jest dopiero w wydaniu 2.0 to może się z pewnością pochwalić dużą liczbą funkcji, użytkowników a zarazem tutoriali, które ułatwiają szybką naukę wszystkich jego możliwości. Jego funkcje trudno wymieniać gdyż jest to już profesjonalny program graficzny, trzeba więc ograniczyć się do najciekawszych: a taką z pewnością jest narzędzie automatycznego ulepszania zdjęć, pozwalające bez żadnej skomplikowanej pracy poprawić wiele niedoskonałości. Oczywiście czego nie zmieni program, można edytować ręcznie za pomocą wyrafinowanych edycji kolorów, jakie oferuje ten program. Efekty można zapisywać do nowego formatu stworzonego przez Google: WebP, zapewniającego dobrą kompresję zdjęć i niską utratę jakości.

Warty uwagi jest także interfejs programu, który łączy w sobie cechy apple?owskiego porządku z gimpową wolnością, pozwalającą ustawić wszystkie elementy aplikacji w dowolnych miejscach ekranu, dzięki temu iż złożona jest ona z kilku niezależnych i nie ?spiętych?  w żaden sposób ze sobą okien. Nie jestem zaawansowanym grafikiem, lecz gdy korzystam zarówno z Photoshopa jak i Pixelmatora, dużo szybciej jest mi odnaleźć nową nieznaną mi wcześniej opcję w tym drugim programie. Ciekawy jest też jego czarny design, który Adobe zamierza wprowadzić do swoich narzędzi dopiero do wersji CS6.

Pixelmator od wersji 2.0 został wyposażony we wszystkie nowości jakie pojawiły się w Mac OS X Lionie: tryb pełnoekranowy, automatyczny zapis, wersje plików, pozwalające przywrócić stan w jakim znajdował się obraz, np. przed 2 save?ami. To bardzo przydatne, zwłaszcza gdy wprowadziło się jakąś nieopatrzną zmianę i zapisało się plik. Aplikacja ta zajmuje raptem 19 MB na dysku! Zwrócić uwagę na ten stan powinni szczególnie posiadacze Macbooków z dyskami SSD, które nie oferują takiej pojemności jak klasyczne HDD. A jak wiadomo wtedy każdy gigabajt ma dysku na duże znaczenie. Konkurencyjny Adobe Photoshop Elements zajmuje aż 1,1 GB. Oczywiście także posiadacze komputerów z obszerniejszymi pamięciami, powinni zastanowić się czy naprawdę potrzebują takiej ?kobyły? jaką stworzyło Adobe.

Nie ma jednak aplikacji bez wad. Moim zdaniem największą niedogodnością w Pixelmatorze jest brak polskiej wersji językowej. Chociaż wielu Polaków korzysta z angielskiego Photoshopa i to nie przez żadne restrykcje, a po prostu z własnej wygody, to ja osobiście preferuję programy w naszej narodowej wersji językowej. Co prawda istnieje do niego nieoficjalne spolszczenie, ale jedynie w wersji beta i do poprzedniego wydania. Dlatego póki co wciąż trzeba bazować na oficjalnej wersji. Zapewne zaawansowani użytkownicy znajdą w nim także sporo brakujących opcji, które są jednak stale uzupełniane z wydania na wydanie.

Jest to jednak z pewnością najlepszy w stosunku jakości do ceny program ma Maka. Za 24 euro (cena z Mac AppStore) otrzymuje się bardzo dobrą aplikację graficzną. W dodatku na jej stronie, znajduje się bardzo sporo darmowych pomocy. Narzędzie to można przetestować w 30 dniowej wersji trial, która pozwala sprawdzić czy jego możliwości są wystarczające, czy potrzebuje się dużo większego i droższego Photoshopa. Do czego serdecznie zachęcam!