Gdy Apple wprowadzało do sprzedaży iPhone 5 obsługującego wyłącznie karty SIM w nowym standardzie NanoSIM byłem pełen obaw. Starszy standard microSIM wciąż jeszcze nie w pełni zdominował rynek, a tu już pojawia się mniejszy format. Z tego powodu zaopatrzyłem się nawet w specjalną wycinarkę, chociaż nie jestem zwolennikiem takich rozwiązań. Ostatecznie jednak podpisując umowę na abonament, wraz z nowym numerem otrzymałem od razu sima w wersji nano. Cały czas obawiałem się, co będzie gdy wyrobienie karty w tym rozmiarze u innego operatora stanie się konieczne. I ten dzień ostatnio nadszedł…

fot. Jakub Stanisław WolakPo wyczerpaniu pakietu minut, smsów i internetu, w środku miesiąca (wszystko przez te przygotowania do IEM) stanąłem przed trudnym wyborem – albo płacić haracz operatorowi, albo wykorzystać nieużywaną już przez mojego tatę kartę. Decyzja nie byłaby trudna, gdyby nie fakt iż była ona w formacie micro, co stanowczo utrudniało jej przycięcie,  do jeszcze mniejszego wymiaru. Pełen obaw udałem się do salonu Play w moim mieście, będąc przygotowanym na tłumaczenie różnic pomiędzy tymi dwoma simami, gdyby sprzedawca ich nie znał nie wiedział. Moje obawy nie brały się znikąd – gdy zamawiałem iPhone 5 w październiku ubiegłego roku, musiałem tłumaczyć konsultantowi Orange, że fakt iż startery do iPhone 4S są na stanie, a do 5 nie, nie wynika z błędu systemu, a z nowych standardów wprowadzonych przez Apple. Spróbowałem jednak tradycyjnie:

 – Są karty NanoSIM do iPhone 5?

– Proszę poczekać, zaraz sprawdzę – i tu zupełnie zdębiałem, a sprzedawca bez najmniejszego zdziwienia podszedł do szuflady, po czym wrócił z pustymi rękami – aktualnie już nie mamy, ale mogę zamówić na Pana. Będą na wtorek.

Powiem wprost – nie spodziewałem się tego. Sprzedawca nie uznał mnie za dziwaka, dokładnie wiedział czego potrzebuję. I choć nie mógł spełnić mojej prośby, to doskonale wiedział, jak mi pomóc. Ostatecznie gdy dębicki salon Play okazał się bezradny, załatwiłem od ręki sprawę w Rzeszowie. Cała procedura trwała maksymalnie 5 minut, musiałem jedynie okazać dowód osobisty (karta już wcześniej była zarejestrowana na mnie) i podpisać formularz wymiany kart SIM. To wszystko. Jestem naprawdę pod wielkim zaskoczeniem, cieszę się, że polscy operatorzy nadążają za standardami i wszystkie nowości są wprowadzane na bieżąco. Lubię się tak pozytywnie zaskakiwać.

fot. Jakub Stanisław Wolak
fot. Jakub Stanisław Wolak

Na koniec pozwolę sobie jednak na kilka pytań z mojej strony. Apple wprowadzając nowego iPhone nie zdecydowało się na dodanie do niego tak rewolucyjnych technologii jak NFC czy bezprzewodowe ładowanie. Bez obaw za to, jako chyba pierwsi na świecie wprowadzili nowy standard SIM. Pytanie po co? Wielu użytkowników może nie być świadomych, że karty z iPhone 4S nie będą współpracować z nowym iTelefonem. Czy Apple naprawdę zależy, żeby ich telefon był kompatybilny tylko z samym sobą? 

Czemu zostało zrobione to na ?pół gwizdka? i w iPadzie 4 generacji (wydanym miesiąc później niż nowy iPhone), wciąż są microSIMy? Chociaż w iPadzie Mini jest już Nano? Zastanawia mnie także czy obecny standard jest już ostatnim, czy następne telefony będą wyposażone w karty z samym chipem? I dlaczego podczas ?micro rewolucji? nie wprowadzono od razu kart nano? Przecież sam chip się nie zmienił, co widać po tym, że dane są poprawnie rozczytywane po przycięciu karty, nawet za pomocą nożyczek!

Na te pytania zapewne trudno będzie znaleźć definitywną odpowiedź. Cieszę się, że polscy operatorzy dobrze przygotowali się do wprowadzenia nowego standardu. Szkoda tylko, że Apple zamiast w pierwszej kolejności wprowadzać nowe mobilne technologie, które ułatwią życie użytkownikom, wpierw wprowadza te, które im je utrudnią. Nie lubię takiego podejścia do klienta? oj nie lubię.

Jakub Stanisław Wolak