iPad to urządzenie, które doceniam dopiero, gdy nie mam przy sobie mi iPhone. W duecie tablet + telefon, w większości przypadków, to większe urządzenie jest mniej użyteczne. Są jednak rzeczy, które bardzo w nim doceniam – wyjątkowa bateria, której ta wbudowana w iPhone nie sięga nawet do pięt oraz… antena LTE, której wciąż nie otrzymały prawie żadne komputery. Przyznam, że bardzo chciałbym, aby Apple uzupełniło tą lukę i wprowadziło laptop z wbudowanym modemem LTE. Z pewnością, byłbym jedną z pierwszych osób, które ustawiłyby się po niego w kolejce. 

Ilość czynności, które wykonujemy w sieci stale wzrasta. Nawet jeśli pracujemy na programach zainstalowanych lokalnie, to bardzo często ich dane zapisujemy w ich chmurze, albo przynajmniej w synchronizujemy w Dropbox. Pozwala zabezpieczyć się przed utratą danych. Tym samym nawet poważna awaria dysku, jak i kradzież całego laptopa, nie oznaczają utraty wszystkich danych jakimi się posługujemy.

fot. geeky-gadgets.com

Artykuł ten piszę na moim MacBooku podróżując pociągiem, słuchając muzyki z radia internetowego. Aby móc to robić, utworzyłem hotspot z iPada, z którym połączyłem się w MacBooku. Niestety takie rozwiązanie ma wiele wad – iOS nie umożliwia ukrywania utworzonej sieci WiFi, przez co, odpowiednio obeznany informatyk, może pod moją nieuwagę połączyć się z siecią. A przy łączu 40 MB/s i ponad godzinnej trasie, z pewnością skutecznie zmniejszy to mój 10GB pakiet internetowy. Na łamach HelpMac pisałem też o problemach, jakie  występują z usługą HotSpot w iOS. Chociaż od premiery iOS7, jest ich nieco mniej, to nie oznacza, że nie występują.

A chcemy czy nie, coraz bardziej przeskakujemy na łącza mobilne. Już chyba w każdym abonamencie, mamy zagwarantowany jakiś pakiet internetu. Sama sieć pokrywa już coraz większe przestrzenie naszego kraju, w dodatku, coraz częściej mamy dostęp do bardzo szybkiego internetu 3G/4G. Tym samym zasięg domowej lub firmowej sieci WiFi coraz częściej przestaje być jedynymi miejscami do kontaktu ze światem. Ostatni nawet będąc w zasięgu takiego połączenia, świadomie z niego rezygnuję, bo mobilne łącze zwyczajnie jest szybsze. Dotyczy to także uczelni, restauracji, hoteli czy innych publicznych miejsc, gdzie nawet mając dostęp do otwartego WiFi, wolę z niego zrezygnować, w obawie o dane, które wysyłam. Często bezpłatne łącza, zapisują wiele informacji o nas, które mogą być różnie wykorzystywane. Inwigilacja sieci 3G, choć  jest możliwa, to z pewnością, nie przez tak postronne osoby.

LTE-Logo

Z tego powodu marzę, aby Apple udostępniło MacBooka z modemem LTE. Taki krok byłby kolejną odskocznią od konkurencji oraz ważną i pożyteczną rewolucją. Pokazałby, że laptop to urządzenie, które naprawdę jest mobilne i sprawdza się w podróżach. W dodatku, gdyby wyposażyć go w opcję udostępniania tego łącza, poprzez WiFi, z pewnością odciążyłoby to mojego iPada z tej czynności.

Zapytacie zatem: czemu nie korzystam z modemu na USB? Przyznam, że miałem okazję wypróbować takie rozwiązanie i nie uznaję go za ciekawą alternatywę. Po pierwsze większość z nich jest tak szerokich, że uniemożliwiły by mi skorzystanie z drugiego portu USB. Drugą wadą jest to, że są one bardzo niestabilne i łatwo je nieopatrznie wypiąć. Tym, co natomiast najbardziej mi w nich przeszkadza, to fakt iż wymagają dodatkowego oprogramowania i mało, który soft integruje się z Makowym menadżerem połączeń. W dodatku to kolejne już urządzenie, o którym należy pamiętać wybierając się w podróż i…  z niej wracając.

Udostępnianie połączenia 3G/4G przez kabel lightning także nie jest ciekawą alternatywą, bo „wiąże” iPada lub iPhone z MacBookiem, co utrudnia przenoszenie takiego zestawu, a po drugie jest podwójnie wrażliwe na wypięcie jednej końcówek z kabla.

Modem w MacBookach, który byłby zintegrowany z systemem, okazałby się zatem naprawdę ciekawą alternatywą. Choć raczej nie nadałby się do aktualizacji systemu, czy programów, to zyskałby zastosowania w wielu innych sytuacjach. Od awarii lokalnego operatora, przez wspomniane już wielokrotnie podróże, aż do odnajdywania MacBooka po zgubieniu lub kradzieży.

Dla Apple ten krok mógłby okazać się bardzo praktyczny. Taki MacBook, z pewnością znalazłby się w ofercie wielu operatorów komórkowych, u których to bardzo często klienci decydują się na iPhone. Zadowolony z tego telefonu użytkownik, mógłby wrócić i wybrać ofertę z komputerem, kupując go w wygodnej do zapłaty taryfie ratalnej. Tym samym z pewnością przyczyniłoby się to do jeszcze większego rozszerzenia popularności komputerów Apple.

Na odpowiedź, czy Apple zdecyduje się na taki krok, zapewne przyjdzie nam poczekać, co najmniej do czerwca 2014 roku i konferencji WWDC. Liczę jednak, że Tim Cook i jego pracownicy zdecydują się na takie rozwiązanie, jeszcze bardziej „umobilniając” swoje sprzęty. A dziś, ten punkt, dopisuję do długiej już listy, oczekiwań od firmy Apple. I oby kiedyś się skróciła 🙂

fot1. anandtech.com