Konferencje Apple zawsze wzbudzają wielką sensację wśród użytkowników. Poza wieloma nowościami jakie są na nich prezentowane, zaskakuje też arcyciekawy sposób prezentacji, wykonywany w taki sposób, że aż chce się je oglądać. Co jednak dzieje się gdy jeden i drugi aspekt zawiedzie? Mogliśmy przekonać się o tym na czwartkowym keynote.

Tym razem nie chcę zanudzać Was długim opisem, ze streszczeniem tego, co działo się na ostatniej konferencji Apple. Myślę, że już dokładnie wiecie jak ona wyglądała, a jeśli jeszcze nie, to zawsze możecie obejrzeć ją na stronie Apple. Przedstawię Wam dziś tylko opis moich wrażeń, po obejrzeniu tych premier.

Od początku napiszę wprost: poziom wczorajszej konferencji, był żenująco niski. Bardziej przypominała mi ona imprezę Samsunga, na której zaprezentowano model Galaxy S4 (to było w mojej opinii największe dno, z jakim dotąd się spotkałem), niż jakąkolwiek imprezę Apple. Nie wiem czemu, ale Tim Cook zbyt długo rozwlekał się nad zaprezentowanymi już wcześniej nowościami i poświęcił im niemal połowę konferencji. Informacje o Apple Pay, rozmowach z komputera, były już znane wszystkim użytkownikom i tak naprawdę mało kogo już interesowały. Bądźmy szczerzy: osoby, które oglądały ten keynote, to zwykle wierni użytkownicy firmy, interesujący się rozwiązaniami Apple i z pewnością doskonale znający już informacje o technologiach zaprezentowanych dotąd.

Pokazane nowości zaskoczyły mnie w bardzo niewielkim stopniu. Po pierwsze nowe iPady, były już przecież znane, bo z Apple dzień wcześniej wyciekły informacje, w których pokazano ich nowy design i nazwy. Tak naprawdę, nawet pomimo tego, Tim Cook pokazał… ubiegłoroczne modele! Tak, uważam, że zaprezentowane w czwartek iPady zaskoczyłby gdyby wydano je rok temu. Jako modele z TouchID, w wersji złotej, robiłyby dużo lepsze wrażenie niż dziś, gdy są po prostu odgrzewanym kotletem.

Absolutnie już nie rozumiem powrotu do epoki, w której duży iPad był silniejszy, a mniejszy miał słabsze podzespoły. A tak niestety jest teraz. iPad Mini 3 ma identyczne podzespoły co wersja 2, a wyróżnia się tylko czytnikiem linii papilarnych, wersją gold i wyższą ceną.

Tak naprawdę pozytywne odczucia mam tylko w kwestii komputerów. Oczywiście najbardziej zaskakujący był iMac z Retiną, bo to komputer, który znów wybiega ponad wszystkie inne i to zarówno w kwestii ceny jak i możliwości. Cieszę się, że Retina dobiegła wreszcie do komputerów stacjonarnych i teraz będzie można korzystać z niej także w tej ultra wysokiej rozdzielczości. Niestety ze względu na cenę, zapewne długo jeszcze nie będę mógł pozwolić sobie na ten sprzęt.

W zamian za to bardzo cenię sobie nowe Maki Mini, które można podpiąć do dowolnego monitora. Doceniam też to, że Apple obniżyło ich cenę i teraz za 3000 złotych można mieć naprawdę dobry komputer, w dodatku z systemem OS X. Gdybym dziś miał polecić komuś taniego, a dobrego PC, byłby to właśnie Mac Mini. A może kiedyś też sam się nim zainteresuję 🙂

Na koniec napiszę o tym czego mi zabrakło. Po pierwsze nie powiedziano nic o nowym Apple.TV. Nie rozumiem jak można tak długo zwlekać z otwarciem tej platformy na zewnętrzne aplikacje. Przecież użytkownicy sami tego chcą, co wykazują po łamaniu systemu i wgrywaniu na niego zablokowanych narzędzi. Gdyby Apple oficjalnie otworzyło SDK i pozwoliło tworzyć narzędzia dla tej platformy z pewnością zainteresowałoby się tym tysiące firm. I tak naprawdę będzie to już kolejny rok gdy firma bojkotuje tę potrzebę użytkowników.

Resztkami sił, wierzyłem, że Apple pokaże jednak coś w sekcji iPodów. Chociaż popyt na te urządzenia stale spada, to być może gdyby zaprezentować Nano w wersji 64GB i Classica z dyskiem SSD o pojemności 256/512GB, Apple przywróciłoby epokę tych urządzeń. A na pewno trafiły jeszcze w ręce wielu koneserów, zsyłanych obecnie do iPadów i nowych iPhone’ów. A przecież urządzenia przeznaczone tylko do muzyki, mają przecież swój urok!

Z pewnością w niedługim czasie w moje ręce trafi mały iPad. Niestety, nowy model, ze starymi podzespołami i sporą ceną, niezbyt do mnie przemawia. Gdyby Mini 3 miał takie same parametry jak Air 2, wybrałbym go bez oporu. A tak to, wciąż mam dylemat czy warto dopłacać 500 złotych, tylko za czytnik linii papilarnych, 64GB dysk i złoty kolor.

Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak wciąż czekać. Liczę, że ta konferencja będzie tylko małym incydentem w świecie Apple i będę mógł znów cieszyć się wieloma nowościami. Bo obecnie jestem nieusatysfakcjonowany.