Nie do końca wiem, która z części konferencji Apple, wywarła na mnie większe wrażenie – ta pierwsza, opisana tutaj przed chwilą, na której przedstawiono odświeżoną linię komputerów, czy ta późniejsza, na której skupiono się na technologiach mobilnych. Muszę przyznać, że cały keynote, był bardzo ciekawy i trzymający w napięciu, aż do? ale o tym za chwilkę.

Muszę przyznać, że gdyby ktoś zapytał mnie o to, co dziś pojawi się na konferencji Apple, bez wahania powiedziałbym – iPad Mini. No może, zaryzykowałbym i stwierdził, że MacBook Pro z ekranem Retiną. Jeślibym usłyszał przeciwne pytanie – czego dziś na 100% nie będzie, z pewnością wymieniłbym dwa urządzenia – iPhone i duży iPad. Co do telefonu, miałem rację, jednak już nie co do nowego tabletu.

Gdy więc Phil Schiller oznajmił premierę nowego iPada 4 generacji zamarłem w osłupieniu. Prezentacja nowego sprzętu, raptem kilka miesięcy po tym jak jego poprzednik trafił do produkcji? To zupełnie nie w stylu Apple! Nowy tablet ma mieć jednak lepszy procesor – A6X, o osiągach dwukrotnie większych od tego montowanego w Nowym iPadzie, oraz obsługę sieci 4G nie tylko w USA, ale także w Polsce. To z pewnością duża zaleta w stosunku do swojego poprzednika. Wygląd jednak pozostał bez zmian. Być może z tego powodu, sprzedaż 3 generacji tego tabletu została zakończona, choć w sprzedaży pozostał iPad 2.

Najciekawiej zrobiło się gdy jednak Phil rozpoczął pokaz, produktu jakiego w Apple jeszcze nie było – iPada Mini. Nowy tablet, jest leciutki i choć ma tylko o 2 cale mniejszy ekran, to spokojnie można go trzymać w jednej dłoni i nosić ze sobą wszędzie. Waży tylko 308 gramów, ma więc ponad dwukrotnie mniejszą wagę, niż jego 9,7 calowy brat. Jest także niezwykle cieniutki i ma raptem 7,2 mm. W jego wnętrzu znajduje się procesor A5 (ten sam, którego można znaleźć w iPadzie 2), kamerę FaceTime HD, nowe złącze Lightning i antenę, która zapewnia łączność 4G w Europie. Co ważne, wszystkie aplikacje stworzone dla iPada będą działać, bez jakichkolwiek przeróbek na wersji Mini. Wszystko przez to, że zaoferowaną taką samą rozdzielczość, jaką stosuje się w tabletach Apple, bez Retiny. Z pewnością, zapobiegnie to rosnącej fragmentaryzacji Apple. Cena w Polsce: od 1459 za wersję 16GB z WiFi.

Kogo goni Apple?

Podczas dzisiejszego keynote Apple, iPada Mini wprost porównywano do popularnego w szczególnie w Stanach Zjednoczonych Nexusa 7. Trzeba uczciwie przyznać – Google?owi udało się zrobić dobry sprzęt, w naprawdę przystępnej cenie. Ma on (i jeszcze przez długi czas mieć będzie) stale aktualizowanego Androida, dopracowany interfejs a kosztuje niewiele – można go nabyć już za 999 PLN. Pomimo tego nie przypominam sobie, żeby Apple, tak wprost porównywało swój sprzęt, z jakimś innym modelem. Zwykle robili to recenzenci i blogerzy tacy jak ja i na ogół takie porównania wychodziły na korzyść dla narzędzi z nadgryzionym jabłuszkiem na obudowach.

Czy jednak teraz może być inaczej? Nowy iPad jest delikatnie większy, dzięki czemu wyświetla większą ilość tekstu na stronach internetowych. Ma lepszą baterię, która spokojnie wystarcza na 10 godzin pracy. Jest lekki, smukły i wygodny w obsłudze. Jedyne czego nie udało się osiągnąć Apple to ceny i do iPada Mini należy dołożyć połowę ceny Nexusa.

Tylko czy to źle? Narzędzia Apple zawsze uchodziły za te ekskluzywne, dopracowane, a więc i droższe. Pomniejszenie ekranu, tylko po to by zejść z ceną, musiałoby doprowadzić do utraty tej renomy. iPad Mini to bardzo dobre dla użytkowników, potrzebujących bardzo mobilnego tabletu. 7,9 calowy ekran świetnie nadaje się do czytania książek w podróży, oglądania filmów przez jedną osobę czy przeglądania stron internetowych. Nie nadaje się on jednak do grania w zaawansowane gry, jakich wiele jest już na iOS, tworzenia dokumentów i arkuszy, czy nawet stron internetowych co można robić już na mobilnym systemie Apple. Tylko na dużym tablecie? A więc iPad Mini jest świetnym uzupełnieniem iPada. Ale nie jego zamiennikiem.

I mam nadzieję, że tak pozostanie. Apple z pewnością stanęło na wysokości zadania. Zaprezentowane nowości z pewnością podnoszą poprzeczkę, dla i tak spóźnionego Windowsa 8, który zostanie zaprezentowany w najbliższy piątek. Ciekawe więc, jak Microsoft na nie zareaguje? i czego możemy oczekiwać się po Windows Phone 8, który wciąż pozostaje na etapie tworzenia.