iPad 4 generacji jest tym urządzeniem, które zaskoczyło mnie podwójnie – pierwszy raz na ostatniej konferencji Apple. Spodziewałem się małego iPada, nowych komputerów, ale naprawdę nie wierzyłem w to, że Tim Cook zdecyduje się na odświeżenie dużej wersji tabletu, już po pół roku od jego prezentacji. Nowy iPad został zaprezentowany raptem w marcu, a jego następca już w październiku tego samego roku. Ponieważ zmian nie było tak dużo, planowałem zrezygnować z wymiany mojej “dwójki” i poczekać na piątą odsłonę tego urządzenia. Dzięki jednak prezentowi od moich rodziców, już w styczniu 2013 roku, stałem się posiadaczem, najmocniejszej wtedy konfiguracji z 64GB dyskiem i obsługą sieci 4G. Wtedy zostałem zaskoczony nim po raz drugi. Chcę przyznać, że przez te 5 miesięcy, tablet ten sporo ze mną przeszedł i czas podsumować jego wady i zalety.

iPad 6Zacznijmy zatem od teorii, czyli opisu tego, co zmieniło się, a co nie, w nowej wersji iPada. Na pierwszy rzut oka różnic pomiędzy 3 a 4 generacją tabletu Apple jest naprawdę nie wiele. Z daleka urządzenia te odróżnia od siebie tylko nowe złącze. Specyfikacja ukazuje dodatkowo lepszy procesor i aparat w nowszym modelu. Nie zmienił się natomiast wyświetlacz (wciąż jest to ten sam, świetny ekran Retina), modem i cena. No poza tym, że iPad 3 generacji został wycofany z oficjalnej sprzedaży i opłata za niego przez to spadła. Co zatem jest przewagą nowego tabletu Apple?

Apple wprowadzając do sprzedaży “Nowego iPada” (3gen), celowo ograniczyło jego poprzednika – choć jestem pewien, że “dwójka” w pełni obsłużyła by wszystkie nowości, jakie zaoferowano wyłącznie użytkownikom najnowszych urządzeń. Mowa tu o Siri i hotspocie WiFi. Oczywiście “czwórka” także posiada do nich dostęp i tym samym wreszcie mogłem z nich skorzystać. Przyznam, że bardzo mi ich brakowało – po pierwsze, ze względu na baterię, która nie rozładowuje się tak szybko jak w iPhone. Mogę więc swobodnie udostępniać internet z iPada, nie obawiając się, że za parę chwil stracę przez to kontakt ze światem.

iPad 3Najważniejszą zmianą, po przesiadce z iPada 2, na 4 generację, jest nowy ekran – Retina. O wiele wyższa rozdzielczość, a przez to lepsza ostrość ekranu, jest naprawdę uzależniająca. Chociaż z klasycznym wyświetlaczem z poprzedniego tabletu, przebyłem bardzo wiele, to gdy dziś biorę go do ręki, od razu odczuwam, że czegoś mi brakuje. Po pierwsze – żywszych kolorów. Po drugie – ostrości. I po trzecie – tych mniejszych odblasków. Czytając wieczorami z mojego iPada, często przeszkadzała mi lampka znajdująca się za moimi plecami. Jej odbicie widziałem bardzo dokładnie na ekranie, mojego iUrządzenia. Po zmianie na “nowszy model” problem ten praktycznie znikł. iPad 4gen w testach benchmarkowych, kładzie na łopatki, wszystkich swoich poprzedników. Ma ponad dwukrotnie lepszy wynik niż 2 i 3 generacja. Czy to jednak sprawdza się w praktyce? I tak i nie. Z jednej strony, już pierwszy model tabletu Apple, zaskakiwał płynnością działania – zatem o jakiejś rewolucyjnej poprawie nie może być mowy. Aplikacje uruchamiają się trochę szybciej. Różnice można odczuć, dopiero w trakcie użytkowania. Co zaskakujące, niektóre gry wyglądają lepiej w najnowszym urządzeniu, niż w “trójce”, pomimo iż sprzęty te mają identyczny wyświetlacz. Spowodowane jest to tym, iż procesor z iPada 3, nie zawsze “wyrabiał” z obsługą Retiny i dlatego bardziej skomplikowane gry pokazywane były w gorszej jakości. Czwarta generacja już nie ma takiego problemu i wszystkie aplikacje mogą działać w natywnej rozdzielczości.

Specjalny akapit tekstu chcę poświęcić akumulatorowi najnowszego iPada. Mocniejszy procesor, ekran Retina, obsługa 4G, powinny znacząco skrócić czas pracy bez ładowania. Ku mojemu zaskoczeniu, tak jednak nie jest i iPad po 5 miesiącach, wystarcza na więcej, niż ten w iPadzie 2, gdy miał podobny wiek. Byłem zaskoczony gdy zorientowałem się, że po przeszło dwóch godzinach udostępniania Internetu z tabletu do komputera, poziom baterii zmalał o niecałe 10%… zresztą, zobaczcie sami i samodzielnie oceńcie, czy taki wynik nie jest zaskakujący?

iPad osiągi

Minusem tego jest fakt iż, tak pojemna bateria, ładuje się bardzo długo. Nawet pomimo specjalnego 12V zasilacza, czas pełnego naładowania urządzenia, to ponad 5 godzin. iPada można ładować też za pomocą 5V ładowarki od iPhone. Jest to w pełni możliwe i nie narusza gwarancji Apple. Gdy jednak podłączałem w ten sposób tablet do prądu, około północy, to gdy o 7:00, pakowałem się do szkoły, poziom energii w baterii nie przekraczał 80%.

iPad 4

Nowością, o której również warto wspomnieć jest nowe złącze Lightning. Jest to “najdroższa” dla mnie nowość wprowadzona przez Apple. Najdroższa, gdyż sporo zainwestowałem w różnorakie przejściówki do mojego poprzedniego iPada. Aby wciąż móc z nich korzystać, zdecydowałem się zainwestować w przejściówkę, która także nie należy do najtańszych. Pomijając to, nowy port sprawdza się świetnie. Obustronny wtyk naprawdę ułatwia wpinanie wszelkich akcesoriów, a fakt iż jest ono identyczne z tym, które mam w iPhone, ogranicza ilość kabli jakie muszę ze sobą zabierać.

 

Niestety nie oznacza, to że pierwsze 5 miesięcy z tym tabletem minęło zupełnie bezboleśnie. iPad 4 generacji był pierwszym urządzeniem od Apple, na którym dłużej skorzystałem z jailbreaku. Prawdę powiedziawszy myślałem, że tak już zostanie i byłem nawet gotów, zrezygnować z update do iOS7 po premierze, aby móc wciąż korzystać z zablokowanych przez firmę Tima Cooka narzędzi. Tak się jednak nie stało, czego dokładne przyczyny, oraz całą historię, opisałem w odrębnym artykule. Gdy jednak po całkowitym formacie, ponownie zacząłem korzystać z tego tabletu, odczułem, że… to urządzenie nie jest mi jakoś specjalnie potrzebne. Jego głównym konkurentem stał się iPhone, który nie dość, że oferuje niemalże te same funkcje, to w dodatku, jest o wiele wygodniejszy w obsłudze. Korzystanie z niego nie wymaga użycia obu rąk, oraz jego ciężar nie męczy tak dłoni. Gdy natomiast mam zrobić coś bardziej wymagającego, “odruchowo” wracam do MacBooka, bo z nim mogę zrobić to po prostu szybciej.

iPad 6Wbrew początkowym planom iPad dosyć rzadko opuszcza mój dom. Czasy szkolnych prezentacji już minęły, a tą najważniejszą – maturalną – zdecydowałem się przedstawić, będąc wyposażonym jedynie w kartkę z cytatami. Jednocześnie prawie zawsze mam przy sobie iPhone, który jak już wcześniej wspomniałem dysponuje niemalże identycznymi funkcjami, a swobodnie mieści się w kieszeni. Powodów do zabierania tabletu, praktycznie nie mam . No dobrze, jest jeden: lepsza bateria. Ona jednak sprawdza się tylko w długich podróżach. Z tego powodu tablet Apple, stał się moim domowym eBookiem, na którym czytam zarówno prasę, jak i książki. Zapewne podczas wakacji wykorzystam także jego najmocniejszą stronę – procesor, podczas testu różnorakich programów i zaawansowanych gier ;-). Wątpię jednak by był w stanie zawalczyć z iPhone, o tytuł mojego najważniejszego urządzenia.

Przyznam, że nie spodziewałem się takiego rozwiązania. Nie wiem czy wynika to z mojego lenistwa, marketingu kuszącego mnie ku lekkim tabletom, czy jakąś inną nieznaną mi siłą. Gdyby jednak “mały” iPad miał wyświetlacz Retina, zapewne to on leżałby na moim biurku, a ta recenzja byłaby zupełnie inna. Być może tak jednak będzie i jeśli Apple 10 czerwca zaprezentuje 8 calowy tablet z najlepszym ekranem, to stanę się jego posiadaczem.

iPad 5

Podsumowując: iPad 4 generacji to z pewnością najlepszy tablet na rynku. Jego ekran, bateria, procesor, system czynią go urządzeniem dalece wyprzedzającym to co oferuje konkurencja. Brakuje mu jedynie tej mobilności, którą wniósł mały tablet od Apple. Póki jednak nie znajdzie się w nim miejsce dla lepszego procesora, ekranu i zapewne baterii, nie jest on jeszcze realnym konkurentem, gdyż jak wspomniałem: powrotu do “nieRetiny” już nie ma ;-). I niech tak zostanie.

Jakub Stanisław Wolak