iPhone 5 to dzieło sztuki. Jest zarazem cienki, sztywny i solidnie wykonany. Takiej twórczości z pewnością nie wypada narażać na wszelkie uszczerbki. Jak to jednak osiągnąć, jeśli jest to stale wykorzystywany telefon, wystawiony na wszelakie niebezpieczeństwa? Wtedy warto sięgnąć po lepsze etui, które choć z pewnością nie zapewni mu 100% ochrony, to może osłonić go od wielu niebezpieczeństw. Zapraszam do recenzji obudowy firmy Incase i poznania jej wad i zalet.

Gdy rozpocząłem korzystanie z iPhone 5, byłem pod wrażeniem stylu, który on prezentuje. Szybko zrozumiałem jednak, że ta elegancja ma także swoje minusy – zacząłem poważnie się o nią bać. Zależało mi, żeby tego wyglądu nie oszpeciły rysy, ani wgniecenia. Zwłaszcza po tym, gdy spoglądnąłem na mojego dawnego Samsunga Galaxy SII, który po tym jak pozbyłem się pokrowca, zdobył wiele defektów. Z drugiej strony, wiedziałem, że każde etui zasłoni perfekcyjny kształt tego telefonu. Zdecydowałem się jednak postawić bezpieczeństwo nad design i znaleźć dla niego dobrą ochronę. Wybierając case, po raz pierwszy dotarło do mnie, jak mało jest wciąż akcesoriów do nowego telefonu Apple. Gdybym miał iPhone 4S, mógłbym przebierać w setkach ofert – lecz zapewne nie miałbym takiej potrzeby chronić tego telefonu. Ponieważ w Polsce nie udało mi się znaleźć niczego co spełniłoby moje oczekiwania, musiałem wirtualnie udać się za ocean i tam nabyć odpowiedni sprzęt. Wybrałem produkt marki Incase, ponieważ jako jeden z niewielu, nie był wykonany z gumy, ani silikonu, a z dobrego plastiku, oraz zawiera wewnętrzną barierkę, która – jak obiecuje producent – ma absorbować wstrząsy powstałe w trakcie upadku. Tyle teorii…

fot. Jakub Stanisław Wolak
fot. Jakub Stanisław Wolak

Slider Case wyróżnia się już samym sposobem umieszczania w nim telefonu. Zgodnie z nazwą, należy wysunąć dolną część etui, a do górnej wsunąć iPhone, oraz oczywiście zakończyć, umiejscawiając, spodnią część, w dawnym miejscu. Takie ułożenie w 100% zabezpiecza iPhone przed samowolnym wypadnięciem z obudowy. Telefon w tym pokrowcu, zabezpieczony jest ze wszystkich stron – każda ścianka pokryta jest plastikowym etui, co zabezpiecza ją przed porysowaniem. Nawet ekran jest dodatkowo chroniony przed pęknięciem, poprzez milimetrowy “murek”. Tylna część zawiera jedynie, oczko na aparat. Producent nie zdecydował się na wycięcie kółka, odsłaniającego logo Apple. Może to i dobrze, bo ten symbol i tak nie jest widoczny, a utrudniłoby to trzymanie aparatu w dłoni.

Produkt firmy Incase bardzo dobrze sprawuje się w codziennym użytkowaniu. Boczne ścianki dookoła ekranu nie sprawiają żadnego problemu (a nie ukrywam, że trochę się tego obawiałem), a dostęp do wszystkich przycisków jest bardzo łatwy. Jedynie dostęp do złącza lightning, za pomocą niektórych akcesoriów może być nieco utrudniony. Nie jest możliwe np. włożenie krótkiej przejściówki od Apple, a należy zastąpić ją wersją z 20 centymetrowym kabelkiem. Etui zostało tak dokładnie przystosowane do nowego iPhone, że niemożliwe jest nawet korzystanie z folii na ekranie, gdyż pod wpływem case w jej rogach, pojawiają się pęcherzyki powietrza. Warto o tym wiedzieć, zwłaszcza, gdy chce się tak jak ja chronić iPhone z każdej ze stron.

iPhone 5 Slider Case

Po kilku dniach użytkowania zauważyłem jednak poważną wadę – z boku obudowy, w okolicach ścianek chroniących ekran, poważnie zbiera się kurz. Jest to po pierwsze bardzo nieeleganckie, a może doprowadzić też do porysowania się telefonu! Jeśli pod obudowę dostałoby się ziarenko piasku, boki telefonu mogą zostać porysowane. Zwłaszcza podczas wysuwanie telefonu z obudowy. Wciąż nie warto zatem narażać iPhone na kontakt z drobnymi drobinkami i starać się dokładnie przedmuchać etui, przed umieszczeniem w nim smartphone.

Na koniec pozostaje odpowiedzieć na jedno pytanie – czy Slider Case od Incase jest wart zakupu? Tak, jeśli komuś naprawdę zależy na utrzymaniu perfekcyjnego wyglądu swojego smartphone. Nawet kosztem jego ukrycia. Nie, jeśli chce się jedynie dorywczo chronić iPhone, często zdejmując i zakładając obudowę. To może doprowadzić do szybkiego porysowanie się bocznych ścianek. Warto zastanowić się, do której grupy użytkowników się zalicza i wtedy podjąć decyzję.

Jakub Stanisław Wolak