Marzenia czasem się spełniają! To co kiedyś wydawało się być jedynie niemożliwym do zrealizowania planem, dziś jest rzeczywistością. Na moim biurku stoi przepiękny, 27 calowy iMac, z fabrycznie zainstalowanym OSX?em. To z pewnością największy, najdroższy i najbardziej zadziwiający komputer który do tej pory miałem!  Zapraszam więc do zapoznania się z moją subiektywną oceną tego sprzętu, napisaną po paru miesiącach codziennego użytkowania. 

 


iMac to komputer stacjonarny, który nie wymaga posiadania plątaniny kabli, jaka zawsze łączyła jednostkę centralną z ?resztą świata?. To dzięki niezwykle pomyślanej konstrukcji ?all-in-one – wszystko w jednym?, która pozwoliła umieścić podzespoły, w tej samej obudowie, w której znajduje się bardzo duży, 27 calowy, panoramiczny ekran ciekłokrystaliczny. Całość nad biurkiem utrzymuje dosyć sporych rozmiarów podstawka, która gwarantuje niebywałą stabilność. Desing prezentuje się bardzo gustownie. Z przodu eksponuje się duży monitor, którego z trzech stron okalają czarne ramki, a od dołu srebrna belka, na której mieści się tylko logo Apple. Także tylna ścianka została niebywale starannie wykończona, znajdują się w niej tylko otwory na zasilacz, wentylację, stopkę oraz złącza. Na bocznej krawędzi umieszczono napęd DVD oraz czytnik kart pamięci. Wszystko jest perfekcyjnie dopracowane i zdumiewająco pięknie się demonstruje.

W środku, pracą komputera zarządza procesor Intel Core i5 o taktowaniu 3.1GHz, którego wspiera karta graficzna ATI Radeon HD 6970 z 1GB pamięci GDDR5 oraz 16GB RAM. Fabrycznie liczba ta wynosiła jedynie 4GB, jednak samodzielnie zwiększyłem jej ilość do maksymalnej wartości. Dane można przechowywać na dysku o pojemności 1TB, pracującym z prędkością 7200 obr/min. OK koniec tej technicznej paplaniny. Dodam jedynie, że to najbardziej podstawowy model jaki można było nabyć. W ofercie Apple znajduje się także opcja wymiany procesora na model i7, dysku na 2TB lub mniejszy, lecz szybszy SSD i jeszcze kilka innych ofert.

Tym co jednak najbardziej wyróżnia ten komputer od wszystkich innych jest system operacyjny. Fabrycznie zainstalowany był w nim jeszcze Mac OSX Snow Leopard, którego jednak bezpłatnie zaktualizowałem do Liona, niedługo po zakupie. Obecnie znajduje się w nim oczywiście najnowszy Mountain Lion. Dziś rozumiem co oznacza, że jest to Macintosh: ten komputer po prostu pracuje. Odkąd zacząłem z niego korzystać, czas jaki spędziłem na jego konfiguracji, po pierwszym ustawieniu, jest niemalże zerowy. To już nie jest Windows, którego trzeba było regularnie czyścić, skanować i defragmentować. Mac tego nie wymaga i choć od momentu zakupu przepracował już tysiące godzin, wciąż nie czuć, że jest chociaż odrobinę wolniejszy.


Zacznę jednak od początku. Wspomniałem, że iMac to komputer, który nie wymaga żadnych kabli. A co z klawiaturą i myszką? Pudełko z nim zawiera także te dwa komponenty. W pełni bezprzewodowe i to sterowane poprzez bluetooth. A więc nie jest potrzebny żaden odbiornik wpinany do USB. Wadą fabrycznej klawiatury jest jedynie to, że zawiera typowy laptopowy układ klawiszy, a przez to zabrakło w niej miejsca na m.in część numeryczną. O tym jak udało mi się to rozwiązać napiszę w najbliższej przyszłości.

Poza wspaniałą konstrukcją, komputer ten wyróżnia także wspaniała rozdzielczość: 2560 x 1440 pikseli. Przyznam, że dzięki niej nauczyłem się oglądać materiały tylko w najwyższej rozdzielczości. W dodatku nigdy tak komfortowo nie pracowało mi się na kilku oknach jednocześnie. Mogę bez problemu zarządzać nawet trzema otwartymi przeglądarkami i nie narzekam przy tym na brak miejsca.

iMac posiada 4 złącza USB, dwa Thunderbold, Firewire, Ethernet, oraz gniazdo słuchawek i mikrofonu. I tutaj pojawia się moim zdaniem największa wada w konstrukcji tego sprzętu. Wszystkie te porty znajdują się z tył komputera. Choć dzieli je odpowiednia odległość, żeby wykorzystać je wszystkie na raz, to konieczność wstawania i sięgania za monitor, żeby wpiąć słuchawki bądź pendrive jest bardzo niekomfortowa. W mojej opinii umiejscowienie przynajmniej jednego gniazda USB i audio na prawej ściance, znacząco ułatwiłoby obsługę, a i desing by na tym nie stracił. Dlatego obecnie muszę ratować się zewnętrznym hubem USB, który zapewnia mi łatwy dostęp do tego złącza i jednocześnie dodaje 4 nowe porty. Szkoda, że nie ma takiego rozwiązania w przypadku słuchawek.

Komputer, którego nie trzeba… wyłączać

Tak, po zakupie iMaca, za radą mojego znajomego, oduczyłem się wyłączać komputer po zakończonej pracy. Po prostu gdy zamierzam zrobić sobie dłuższą przerwę, jedynie go usypiam, a nie zupełnie wyłączam. Gdy chcę ponownie przy nim usiąść, wystarczy, że  wcisnę dowolny klawisz, a w ciągu sekundy, Mac będzie gotowy do pracy. I to dokładnie w takim stanie, jak go zostawiłem.

OSX w przeciwieństwie do najpopularniejszego systemu operacyjnego, nie potrzebuje częstych restartów i dlatego nawet po kilku tygodniach bez ponownego uruchamiania, komputer pracuje niesłychanie szybko. W chwili wklejania tej recenzji na stronę, licznik odmierzający czas pracy systemu prezentuje się następująco:

A nie jest to najwyższy wynik. Uspokoję jednak osoby wrażliwe na punkcie oszczędzania energii: OSX zaprogramowany jest w taki sposób, że w momencie uśpienia, prąd pobiera jedynie pamięć RAM. Wszystkie inne podzespoły są wyłączone. Śmiem więc twierdzić, że każdorazowe włączanie i wyłączanie komputera i postój z tym związany, jest dużo bardziej nieekologiczne. A ile jednocześnie czasu udało mi się dzięki temu oszczędzić…

 

Ekran jak… lustro

Gdy monitor iMaka nie pracuje, na szkle pokrywającym jego powierzchnię wszystkie barwy doskonale się odbijają. Jest to bardzo rozpraszające, zwłaszcza gdy, tak jak ja, wykorzystuje się biurko na którym stoi komputer, także do innych czynności. Dlatego zawsze w pobliżu mojego sprzętu znajduje się prowizoryczna ?zasłonka? z mapy świata dołączonej do którejś gazety. W sam raz nadaje się ona do zakrywania monitora, gdy akurat nie chce się przeglądać 🙂

Cicho i spokojnie

iMac jest bardzo dużym komputerem, dlatego specjalistom Apple udało się odsunąć najbardziej grzejące się elementy: procesor i kartę graficzną daleko od siebie. Dzięki temu wiatraki spokojnie nadążają z chłodzeniem komputera i nawet podczas wytężonej pracy zachowuje się on spokojnie. Zaskoczyłem się gdy po całej nocy pracy komputera, rano w pobliżu otworu wentylacyjnego, był on zimny. Nagrzewa się on w tym miejscu jedynie gdy zaświecona jest matryca, nie są to jednak jakieś kolosalne temperatury. Z pewnością dużo niższe od tych, jakie przybierał mój laptop od HP, po bardziej intensywnej pracy.

Rozbudowa (nie)możliwa

Sprzęty Apple w większości przypadków oferują tylko podstawowe opcje rozbudowy. Tak jest i z tym komputerem, gdzie można zmienić jedynie pamięć RAM. Jednakże większa rozbudowa tego komputera, nie jest zupełnie niemożliwa. Wszystkie pozostałe opcje wymagają głębszej ingerencji, która wiąże się m.in. ze ściąganiem matrycy. Chociaż osobiście nie podjąłbym się takiego zadania, w Internecie znajdują się instrukcje zamiany napędu SSD czy wymiany podnóżki na mocowanie wprost do ściany. Widziałem oferty takich operacji w niektórych salonach Apple.

Wszechstronne możliwości

Praca na Maku jest naprawdę urzekająca. Poza tym, że system działa zdumiewająco płynnie, to jeszcze korzystanie z niego można przyśpieszyć dzięki dziesiątkom skrótów klawiszowych i gestów jakie można wykonywać na gładziku. Do iMaca, poza domyślnymi aplikacjami w OSX, dołączony jest także pakiet iLife, który pozwala na naprawdę multimedialne wykorzystanie komputera: obróbkę zdjęć w programie iPhoto, montaż filmów w iMovie i tworzenie muzyki w Garageband. Aplikacje te mają bardzo wiele opcji i świetnie nadają się do nawet bardziej profesjonalnych zastosowań.

Na iMacu mam zainstalowany dosyć szeroki zestaw oprogramowania, do którego zaliczam pakiety Office, iWork, Creative Sutite. Obecnie już raczej dla zabawy niż z konieczności, pracuję na Windows 7 zainstalowanym na Parallels Desktop. Chroni mnie Kaspersky Antyvirus. Sporą część oprogramowania nabyłem w Mac App Store lub w paczkach z oprogramowaniem. Już od dłuższego czasu wszystkie operacje, które wykonuję na tej stronie robię z poziomu tego komputera. Wolne chwile umilam sobie słuchaniem muzyki z iTunes, lub oglądaniem filmów na QuickTime lub VLC.

To jednak jedynie mała część opcji w tym systemie. Gdybym jednak próbował opisać je wszystkie tutaj, z pewnością zajęłoby to drugie tyle miejsca. Podsumowując muszę stwierdzić: zakup iMaca był jedną z najlepszych inwestycji w moim życiu. Jeżeli jakakolwiek była lepsza, to jedynie zakup iPada rok temu. Komputer z wielkim ekranem, ergonomiczną konstrukcją, potężnymi podzespołami i perfekcyjnym systemem jest z pewnością wart swojej ceny.