surething

Gdy Apple tworzyło pierwszą generację iPada, było to urządzenie, którego komfort obsługi znacząco przewyższał braki, jakie miał on początkowo, w porównaniu do konkurencji, z zainstalowanym Windowsem XP. Dziś jednak Microsoft dorósł, dopracował interface swojego systemu, tak, aby nawet na ekranach dotykowych, sterowanie nim nie sprawiało problemów. Natomiast Apple, od 2010 roku, wciąż z dużym oporem rozszerza funkcjonalność systemu w swoim tablecie. I dziś iOS jest w wielu aspektach platformą, która jako ostatnia nie obsługuje wielu przydatnych narzędzi! Chociażby pendrive!

Internetowa chmura zdaje się coraz mocniej dominować. Korzystanie z niej jest już nie tylko bardzo proste, ale także tanie. Apple za 5 euro miesięcznie oferuje 200GB miejsca na swoich serwerach, Google za 7 złotych daje 100GB, a Microsoft za 200 PLN na rok, oferuje nielimitowaną przestrzeń. Pomimo wszystko, tak jak wciąż można kupić w sklepach płyty CD, tak i można i wciąż będzie można, nabyć pendrive. I pomimo mniejszej wygody i dostępności, niż to co oferują dyski w sieci, to wciąż są zastosowania, w których fizyczny nośnik, wciąż przewyższa ten wirtualny.

Na pewno doceni to ktoś, kto musi szybko przenieść pomiędzy komputerami jakiś duży plik. Może to być chociażby film w FullHD, instalator systemu czy folder ze zdjęciami. Istnieje opcja aby wykonać to zrobić pomocą chmury, czy sieciowych narzędzi do przekazywania danych, ale wciąż najszybszą i najbardziej niezawodną metodą, będzie lokalny dysk USB 3.0. Skopiowanie nawet kilkudziesięcio gigabajtowych plików pomiędzy urządzeniami nie powinno trwać dużej niż kilka minut. Szybkości dysków fizycznych, wielokrotnie przewyższają to, co oferują nawet najszybsze łącza internetowe.

Wykorzystanie prywatnych nośników, nie powoduje także zużywania ani grama transferu. To ważne, bo dziś operatorzy dają nam potężne, bardzo szybkie łącza i ograniczają je bardzo wąskimi pakietami, transmisji danych. Wciąż, gdy nagramy dłuższy film komórką i chcemy go wysłać do komputera, warto użyć do tego kabla, albo chociażby domowej sieci WiFi lub pendrive… o ile tylko mamy urządzenie z systemem innym niż iOS.

Zalet korzystania z trybu USB-host, doświadczyłem wielokrotnie jeszcze w liceum, gdy byłem posiadaczem Samsunga Galaxy SII. Było to urządzenie, które dysponowało aż 48GB przestrzenią (16GB dysk i 32GB karta pamięci) i wielokrotnie wykorzystywałem ją do przenoszenia plików na mój komputer. Dzięki prostej i bardzo taniej przejściówce, mogłem podłączyć do smartfona niemal każdy pendrive i za pomocą paru kliknięć przenieść z niego dane na kartę pamięci. Zastosowań dla tego zestawu było całe mnóstwo: mogłem szybko przenieść pliki z i na kartę pamięci, co nie raz uratowało mi życie, gdy zapomniałem tego zrobić na komputerze w domu. Nie ukrywam też, że służyło mi to nie raz, w wymianie danych z kolegami, bo nie zmuszało mnie do pożyczania dysków.

Gdyby taki tryb pojawił się w iOS, z pewnością skorzystaliby z tego wszyscy użytkownicy. Można by za jego pomocą przenosić filmy z i do urządzenia, co ograniczyłoby wykorzystanie pakietów komórkowych i jeszcze bardziej uwolniło od wszelakich kabli. To samo mogłoby także dotyczyć zdjęć i być może nawet muzyki, Byłby to znaczący krok w kierunku powiększania funkcjonalności systemu Apple i jeszcze większego zbliżenia go do komputerowych odpowiedników.

I to jest całkiem możliwe!

Chociaż zwykle podchodzę z dużym dystansem do takich nadziei, tym razem jest inaczej. Coraz więcej przemawia za tym, że w 2015 roku, zobaczymy wersję iPada Pro od Apple z 13 calowym ekranem. Uważam jednak, że poza większym wyświetlaczem, sprawdzającym się lepiej w profesjonalnych zastosowaniach, musi wnieść on także nową funkcjonalność. A wsparcie dla pendrive wydaje się być tutaj niemal idealnym pomysłem. Tak jak i funkcja dzielenia ekranu.

Jeszcze jedną opcją, jaką chętnie zobaczyłbym w rozszerzonym iOS byłoby wsparcie dla myszki i zewnętrznego gładzika! Tak, nie mylę się! Chociaż bardzo doceniam obsługę za pomocą palców, to pracując z tabletem podpiętym do zewnętrznej klawiatury, brakuje mi tego, że gdy chcę przewinąć ekran, muszę to robić dotykając tabletu. Po pierwsze wymaga to podniesienia ręki, co przy częstym wykorzystywaniu jest męczące (tak, wiem jestem leniwy, ale informatyka rozwija się dzięki takim jak ja 🙂 ), oraz zmiany przyzwyczajeń. Gdybym, poza klawiaturą mógł podłączyć jeszcze myszkę lub touchpad, mógłbym zastanowić się nad tym, czy w większej ilości przypadków nie wykorzystywać tabletu zamiast komputera.

Rok 2015 zapowiada się bardzo ciekawie. Wygląda na to, że epoka Steve Jobsa w Apple definitywnie dobiegła końca i teraz firma musi radzić sobie samodzielnie, bez pomysłów swojego, dawnego guru. iPad Pro może być kolejnym, po dużych iPhone i smartwatchu, pomysłem urządzenia, które powstało już w umyśle Tima Cooka, a nie Steve’a. Mam nadzieję, że rozumie on, że w dzisiejszych czasach, za designem, prostotą i komfortem obsługi musi iść także funkcjonalność. Dużo większa niż jeszcze parę lat temu.