Safari jest przeglądarką, która długo dominowała zarówno na moim tablecie, smartphone, jak i desktopach. Niestety tempo rozwoju tego produktu,w porównaniu do systematycznie aktualizowanej konkurencji, powodowało, że coraz częściej traciłem cierpliwość do tego produktu. W dodatku coraz bardziej pochłaniająca mnie chmura Google, która świetnie sprawdza się także na iOS, przekonywała mnie do tego, aby dać jeszcze jedną szansę, przeglądarce od Giganta z Mountain View. Dziś, żałuję tego… że zrobiłem to tak późno. 

Z Google Chrome korzystałem od jej pierwszych wydań dla Windows. W momencie premiery tego produktu, byłem zwolennikiem Firefoxa, który zachwycał mnie swoimi rozszerzeniami. Dlatego do momentu premiery Chrome w wersji 4, która wprowadziła możliwość instalacji dodatków, to ognisty lisek był moją główną przeglądarką. Po tej premierze, Firefox zszedł jednak na dalszy plan, aby z biegiem czasu zupełnie zniknąć z mojego komputera. Chrome przez bardzo długo, panował nad moim komputerem. Zupełnie zniknął z niego dopiero po premierze IE9, który w mojej opinii, był wtedy najlepszą przeglądarkom dla Windows. Po przesiadce na Maka, także korzystałem z Safari. Przeglądarka ta jest szybka, stabilna, ma wszystkie niezbędne funkcje. Niestety, z biegiem czasu, coraz bardziej odczuwałem, że coraz mniej mi ona wystarcza.

SafariSafari oferuje obsługę rozszerzeń. Niestety jej zasoby są bardzo skromne, a Apple nie kwapi się do tego aby zachęcać deweloperów, do rozbudowy swojego produktu. Chociaż tworzenie dodatków dla Safari, nie wymaga uiszczenia początkowej opłaty (tak jak w przypadku App Store i Mac App Store), to sama strona z wtyczkami jest bardzo ciężka w obsłudze. Brakuje w niej chociażby dobrej wyszukiwarki – ta, która jest sprawdza zawartość na całej stronie Apple. Z tego powodu szanse na zaistnienie na wielu komputerach, mają tylko te narzędzia, która zostały wypromowane przez Giganta. To skutecznie zniechęca do poświęcania czasu, na programowanie dla Safari.

chrome-logoGoogle od dawna ma zupełnie inne podejście. Stara się uczynić z Chrome, oddzielny system operacyjny, który będzie jak najmniej zależy od komputera. Systematycznie realizuje swój plan, głęboko integrując przeglądarkę ze swoimi serwerami. Z tego powodu, kopia wszystkich ustawień z przeglądarki przechowywana jest na serwerach firmy Larry?ego Page?a. Dla kogoś kto, tak jak ja, korzysta z wielu komputerów, jest to niezwykle ważne ułatwienie. Nie muszę instalować nowych rozszerzeń, na każdym z nich z osobna. Zainstaluję na jednym, a pozostałe zostaną zaktualizowane automatycznie, bez żadnej mojej ingerencji. Zwłaszcza, że rozszerzenia w Chrome, pełnią dużo ważniejszą rolę niż te  w Safari. W produkcie Google, są one odpowiednikami aplikacji z desktopowych systemów operacyjnych. I często świetnie je zastępują. Przykłady można mnożyć, ale ja przytoczę ten jeden z najpopularniejszych – Evernote. W OSX jego klient jest ociężały i dosyć zasobożerny. Chrome oferuje prostą i wygodną aplikację webową, która oferuje łatwy i komfortowy dostęp do wszystkich notatek. Oczywiście współpracuje ona także z Safari i innymi przeglądarkami, ale to właśnie wtyczka w markecie Google, niebywale ułatwia do niej dostęp.

Safari od niedawna oferuje integrację otwartych kart pomiędzy urządzeniami. Także tymi mobilnymi. Niestety mankamentem tego rozwiązania jest to… iż dostępna jest tylko dla iUrządzeń. Jak już kilkukrotnie pisałem na Twitterze, moje rozstanie z Androidem, nie było do końca udane i niedawno wróciłem do tego systemu. Oczywiście, w świecie ?Zielonego Robocika?, na próżno szukać Safari. Na szczęście zarówno w iOS jak i OSX można znaleźć Chrome. Z tego powodu od pewnego czasu korzystam z tej przeglądarki także na urządzeniach Apple, aby móc w Note, podglądnąć otwarte karty na wszystkich moich sprzętach. 

Chrome - Ustawienia synchronizacji

Gdybym miał porównać szybkość tych przeglądarek to… ogłosiłbym remis. Safari w momencie premiery najnowszego wydania, było nawet szybsze od Chrome, ale Google systematycznie poprawiał swój wynik. Dziś prędkość obu narzędzi jest bardzo zadowalająca i myślę, że różnica liczona w setnych sekundy, jest mało znacząca. Co ważne Apple gorzej radzi sobie z obsługą wielu kart i okienek od swojego konkurenta. Nadrabia to natomiast mniejszym zużyciem zasobów systemowych.

W kwestii interface zdecydowanie preferuję Chrome. Design Safari jest według mnie zbyt ociężały i przytłaczający w codziennej pracy. W dodatku jego szare barwy, nie poprawiają nastroju. Minimalizm Google sprawdził się świetnie, co udowadniają ruchy konkurencji, które w sporej części kopiują pomysł Giganta.

Jednym z powodów, dla których zdecydowałem się przetestować obecnego Chrome, była decyzja o zmianie silnika renderowania. Nie ukrywam, że bardzo mnie zaskoczyło, bo spodziewałem się iż po decyzji Opery, wszyscy giganci będą pomału rezygnować z własnych rozwiązań. Google jednak postąpiło inaczej, zupełnie zrywając z produktem Apple (obecnie Safari i Chrome korzystają z tego samego silnika). Tak ważna zmiana, otwiera spore szanse. Przeglądarka może być jeszcze szybsza, wydajniejsza i mniej zasobożerna. Mam nadzieję, że Google to wykorzysta i jeszcze bardziej rozwinie swój produkt. Ja tymczasem testuję zapewne ostatnie wersje z WebKitem i później ocenię, jak zmiana na Blinka wpłynęła na to narzędzie…

wwdc13-about-mainA Safari? Wątpię, aby zaszły w niej tak poważne zmiany. Apple w mojej opinii powinno poprawić swój produkt, porządnie go odświeżyć, wprowadzić dodatkowe doń opcje… i dać swobodę w wyborze przeglądarki na iOS. Osobiście oczekuję na nowy interface, porządną wersję na Windows (!), oraz lepsze podejście do dodatków. Czy tak będzie, zobaczymy już niedługo. Wszystkich użytkowników zachęcam do samodzielnego przetestowania Chrome zarówno na Makach jak i iOS i porównania tych dwóch produktów.

Jakub Stanisław Wolak

PS. Korzystając z tabletów, obserwuję jak zacierają się różnice pomiędzy tymi urządzeniami, a komputerami. Wciąż jednak zarówno na Androidzie jak i na iOS, przeglądarki mają zubożone funkcje. Osobiście czekam na moment, w którym jeden z gigantów (może być nawet Microsoft!), zdecyduje się udostępnić pełnoprawną przeglądarkę, z możliwością wgrywania rozszerzeń na mobilne systemy. Zdaję sobie sprawę, że poważnie ograniczyłoby to jego kontrolę nad tym co dzieje się na urządzeniu, ale mogłoby też poważnie rozszerzyć jego możliwości. Ten gigant, który się na to zdecyduje zdobędzie moje uznanie i nie ukrywam, że może to być ważny powód, który wezmę pod uwagę podczas zakupu nowego urządzenia. 

Źródła obydwu zdjęć: SXC.hu