O Bingu w Polsce nie mówi się zbyt wiele. Za granicą, szczególnie w krajach anglojęzycznych, o nowej bardzo udanej wyszukiwarce Microsoftu jest o wiele głośniej. Bo jest się czym zachwycać – dla wielu użytkowników już wyparła Google z ich komputera.

2

Do dziś liderem wyszukiwania jest Google – korzysta z niej ponad 65% Internautów. Dotychczas pozostała reszta korzystała albo z lokalnych wyszukiwarek wbudowanych w portale internetowe – takie jak Yahoo (na świecie), czy Onet (w Polsce). Microsoft w tej stawce prawie w ogóle się nie liczył  – jego dotychczasowa wyszukiwarka Live Search znajdowała się zawsze gdzieś na końcu stawki. Dlatego Gigant z Redmond postanowił to zmienić – wydając wyszukiwarkę Bing.

No i się udało – gdy zrobiło się o niej głośno od razu wielu użytkowników chciało ją sprawdzić – i od razu do korzystania z niej zachęca bardzo piękna strona internetowa – z jakimś ciekawym, interesującym, zmienianym codziennie zdjęciem. Dzięki czemu korzystanie z wyszukiwarki nie jest takie monotonne, z każdym dniem dostajemy coś nowego. Zachęca to do ustawienia strony Bing.com jako strony startowej na naszym komputerze.

Wyszukiwanie też jest bardzo przejrzyste – strony ułożone są mniej więcej na środku ekranu i bardzo dobrze widać wszystkie witryny. Od razu zauważymy jednak dużą wadę – gdy nie zaznaczymy opcji „Tylko w następującym języku: polski” witryny będą wyszukiwane z całego świata – utrudnia to znalezienie interesującej nas strony, zwłaszcza, że w przeważającej większości korzystamy z polskich adresów. Google w tym przypadku wypada dużo lepiej – od razu wyszukuje naszą lokalizację i podaje nam swoją stroną w naszym rodzimym języku.

Tak jak swój konkurent, Bing oferuje nam tłumaczenie stron internetowych. Niestety w tym wypadku ma jeszcze wiele do nadrobienia – teksty przetłumaczone nam przez Google są o wiele prostsze do zrozumienia. Gdy przekłada je Microsoft musimy nieco więcej  się pomęczyć, żeby je zrozumieć. Choć i tak, bardzo ułatwia to korzystanie z zagranicznych serwisów  i translator od jednego i drugiego giganta działa bardzo dobrze.

Bing niestety był u mnie tylko przez chwilę – przy dłuższym używaniu korzystanie z niego przestało być już takie przyjemne – Google wyświetla podpowiedzi dzięki czemu nieraz wystarczy tylko zacząć wpisywać zapytanie, a resztę doda za nas wyszukiwarka, produkt od twórcy Windows już nie. Gdy się pomylę,  Gigant z Mountain View od razu proponuje mi poprawne hasło, a niestety jego konkurent –nie. Takich małych, jednak bardzo znaczących funkcji w Bingu nie ma, a to właśnie one tak znacząco ułatwiają korzystanie z wyszukiwania. Właśnie dlatego po kilku godzinach zabawy, moją stroną startową znów było Google, a z Binga korzystam tylko okazyjnie…

Nie oznacza to jednak, że Bing jest tylko niedorobionym produktem Microsoftu – to dla mnie najlepsza, zaraz po Google wyszukiwarka. Jeżeli Microsoft nie zaprzestanie rozwijać jej funkcji i ciągle będzie rozszerzał ją o nowe możliwości, być może w przyszłości będzie w stanie pokonać swojego konkurenta? Jest na bardzo dobrej drodze, zobaczymy czy jej właściciel nie zmarnuje jej potencjału…