Na łamach HelpMac wielokrotnie pisałem o tym, jak bardzo nie podobają mi się ograniczenia nakładane przez Apple. Są one, w szczególności odczuwalne w systemie iOS, w którym zablokowanych jest wiele oczywistych opcji, często przez zwykłą zachłanność firmy z Cupertino. Z tego powodu bardzo ucieszyłem się na wieść, że system iOS został po raz kolejny złamany i znów można korzystać z nieautoryzowanych opcji. Pomimo tego, uznaję, że dzisiejsza epoka jailbreaku, to już niestety nie to samo, co jeszcze kilka lat temu. 

Udało się!

 

CydiaKażdy kto kiedyś zainteresował się historią iPhone i systemu iOS (a początkowo iPhoneOS), wie, że jego sukces, powstał dzięki pracy nie tylko programistów Apple, ale także hakerów. Pierwsza nieautoryzowana aplikacja dla tego urządzenia powstała jeszcze przed powstaniem AppStore. Kto wie, jak duży miała wpływ na decyzję o udostępnieniu sklepu. Nawet po jego premierze, jeszcze przez wiele lat, złamany system i nieoficjalne hacki, udostępniające zablokowane funkcje, były standardem w sporej części urządzeń tej firmy. Z pewnością dostęp do takich nieautoryzowanych narzędzi, pomógł spopularyzować ten system i gdyż wcześniej uczynił go bardziej funkcjonalnym.

JailbreakDziś, po prawie 6 latach od premiery pierwszego wydania tej platformy, sytuacja ta jest jednak zupełnie inna. Apple nadrobiło większość braków i dziś jedynie udoskonala swoje dzieło. Ograniczenia, które są obecnie, raczej, bez nacisku ze strony zewnętrznych instytucji, pozostaną w tym systemie. Pomimo tego, gdy pojawiła się opcja „uwolnienia” systemu iOS7, postanowiłem skorzystać z niej skorzystać. Najbardziej zależy mi na opcji zmiany domyślnej przeglądarki, gdyż uważam Chrome dla iOS, za aplikację dużo lepszą od domyślnej Safari. Niestety już wgranie tej poprawki, było nieco problematyczne: wiele źródeł z oprogramowaniem dla Cydii już nie istnieje. Nowe serwery, nie zawierają już tak wielu treści. Dodatkowo, spora część programów, jest niekompatybilna z najnowszym systemem Apple. Nim zostaną zaktualizowane, zapewne Apple zdąży naprawić lukę, która pozwala na wgrywanie software tego typu.

Co jest przyczyną tego stanu? Odpowiedź, jest nie powinna być dla nikogo zaskakująca: Android. To na ten system, przesiedli się hackerzy, crackerzy czy zwykli programiści, którzy kiedyś poszerzali iPhone’y o zakazane funkcje. Wszystko przez to, że Apple uważa ich za wrogów, a Google traktuje ich jak przyjaciół. Tym samym, mają dostęp do narzędzi, o których w świecie Apple, mogliby jedynie pomarzyć. W dodatku fakt, iż ich działa są, dostępne wprost dla milionów użytkowników, wprost wskazują na to, gdzie mają skupić swoją uwagę.

Warto też pamiętać o tym, iż jailbreak, to nie tylko prosty sposób na instalację nieautoryzowanych wtyczek. To także jeszcze krótszy czas pracy urządzeń bez ładowania, brak możliwości wgrywania aktualizacji, czy nawet narażenie urządzeń na ataki wirusów. Tym samym, jailbreak na progu 2014 roku, staje się elementem, którym nie warto się zbytnio interesować. Jest dziś bardziej ograniczeniem, niż uwolnieniem urządzeń Apple.

Pocieszeniem, może być jedynie fakt, iż używając platform Apple i Google, stanowczo wolę restrykcję Apple, niż swobodę Google. Zdecydowanie, bezpieczeństwo i dostęp do zawsze działających programów, przewyższają prosty dostęp do tysięcy narzędzi, z których jedynie część działa. Moja jednodniowa przygoda z uwolnionym iPhone, jest tymsamym raczej ostatnią, której się podjąłem.

Pomimo tego, dla wszystkich którzy chcą na własnym urządzeniu, spróbować korzystać z otwartego iOS, polecam mój zeszłoroczny poradnik, gdzie poruszyłem wiele kwestii związanych, z jailbreakiem iOS6. Większość z nich jest wciąż aktualna.

fot1. SXC.hu