Wtorkowa konferencja Apple, była od miesięcy prognozowana jako przełomowe wydarzenie w świecie IT. Sporo osób blisko związanych z firmą wprost mówiło, że będzie to jedna z najważniejszych premier w historii. Aby podnieść napięcie zdecydowano się nawet na pokazanie zegara odmierzającego czas i przekazywanie video wprost przez przeglądarkę. Niestety, serwery Apple nie wytrzymały takiego natężenia widzów i oglądający z całego świata mieli spore kłopoty z obserwowaniem tego eventu na żywo. Dlatego też, dopiero dziś, po obejrzeniu całości konferencji już samodzielnie, chciałbym podsumować wszystko co na niej zobaczyłem.

Apple nie jest już firmą, która jest krok przed konkurencją. To korporacja, która jest krok za nią. W świecie zaciekłej rywalizacji, Tim Cook zdecydował się na zwolnienie tempa i podglądanie poczynań przeciwników i niepopełnienie ich błędów. To najważniejszy wniosek jaki wyciągnąłem po ponownym obejrzeniu tej prezentacji. Jestem przekonany, że duży iPhone, zegarek, to produkty spóźnione, których premiera powinna odbyć się rok, albo nawet dwa lata temu. Nie oznacza to jednak, że uważam, że Apple ten czas zmarnowało.

iphone

Plotki o dużym iPhone obiegały świat już od kilku miesięcy. Jednak ostatnie tygodnie, były wypełnione już niemal w 100% coraz bardziej wiarygodnymi informacjami, które niemal w całości się wypełniły. Zaskoczony jestem jednak tym, że iPhone 6 i 6 Plus tak bardzo się od siebie różnią. Apple przechodzi z jednej skrajności w drugą i teraz stawia na… największe urządzenie. iP6 ma zdecydowanie niższą rozdzielczość ekranu, a jego aparat wyposażony jest w gorszą, bo cyfrową stabilizację obrazu. 6 Plus może pochwalić się optyczną stabilizacją, co pozytywnie wpłynie na jakość wykonywanych nim fotografii i kręconych filmów. W dodatku większy sprzęt ma mocniejszą baterię. Aby zatem mieć najlepszy sprzęt, warto zdecydować się na model z 5,5 calowym ekranem.

To kontrowersyjne podejście, bo o ile iPhone 6, może zostać jeszcze zaakceptowany przez zwolenników kompaktowych smartfonów, to „Plus” takiego uznania nie otrzyma. Być może przez to Apple zdecydowało się zmodyfikować nieco interface systemu iOS. Pojawił się w nim znany z np. Samsunga Galaxy S5, tryb obsługi jedną ręką, albo możliwość sterowania w poziomie. To przynajmniej częściowa realizacja mojej prośby, napisanej jeszcze przed konferencją.

Równie ciekawa jest decyzja dotycząca rezygnacji ze sprzedaży wersji 32GB. Był to najbardziej optymalny wariant w stosunku do ceny. Statystyki pokazywały jednak, że decydował się na niego niewielki procent użytkowników. Być może dlatego zdecydowano się go wycofać i dać klientom wybór: albo najtańszy model 16GB pamięcią, albo dopłata i aż czterokrotnie większy dysk. Ja jednak najbardziej cieszę się z pojawiania się wersji 128GB i przyznaję, że gdybym miał kupować iPhone, zastanawiałbym się właśnie nad nią.

iPhone
fot. Cnet.com

Moją pełną opinię na temat nowych iPhone, przekażę dopiero gdy samodzielnie je przetestuję. Na tę chwilę nie jestem jednak przekonany do żadnego z nich. Nowe urządzenia wydają mi się bardzo delikatne – zwłaszcza przez wystający i podatny na porysowania aparat – w dodatku nie są wodoodporne, na czym bardzo mi zależało. Zapewne gdybym miał wybierać, zdecydowałbym się na Plusa, bo to po prostu silniejszy model. Resztę napiszę po testach;)

Tak naprawdę jednak tym, co wzbudziło największe emocje na tej konferencji był Watch. Apple jako nie pierwsza i zapewne nie ostatnia firma w ostatnim czasie zdecydowała wprowadzić się swój zegarek. Produkt z „jabłuszkiem” wyróżnia się z pewnością ciekawym interface, otwartym API dla programistów, mierzeniem funkcji życiowych czy obsługą za pomocą pokrętła. To coś nowego, ale wygląda na to, że nawet w Cupertino nie udało się uporać z największymi wadami tych zegarków: krótkim czasem pracy na akumulatorze i delikatnością. Tak naprawdę te dwie opcje dyskwalifikują u mnie taki sprzęt. Bogate możliwości, wyposażenie sprzętu w dziesiątki czujników, raczej nie pomogą w uporaniu się z nimi. A tym samym, szybko może się okazać, że po chwili zabawy, pozostanie się bez zegarka. Nie wiadomo nawet czy Watch będzie wodoodporny. Jeśli nie, to konieczność ściągania go, przed każdym myciem rąk, z pewnością zniechęci sporą grupę osób.

watch

Na koniec wspomnę o tym, czego na tej konferencji się nie doczekałem: iPodów. To już zdecydowanie kategoria produktów, które firma ta wydaje się już całkowicie marginalizować. Przyznaję, że o po cichu liczyłem na wydanie iPoda Nano z 32GB dyskiem i Classica z SSD. Gdyby zostały zaprezentowane, z pewnością stałbym się posiadaczem jednego z nich. Niestety, zamiast tego, dowiedziałem się, że z oficjalnego sklepu zniknął najstarszy Classic, co jest raczej oznaką, stopniowego wygaszania tego typu segmentu urządzeń. A szkoda, bo to przecież właśnie iPody wyciągnęły Apple z największych tarapatów.

DSC_3862-1024x685

Ta konferencja była kolejnym znakiem, że z firmy stworzonej przez Steve Jobsa, pozostało już bardzo niewiele. Wizja Tima Cooka jest mniej przejrzysta, mniej przewidywalna i… mniej zaskakująca. Apple otwiera się ku nowym użytkownikom, także tym, którzy dotąd omijali urządzenia z nadgryzionym jabłuszkiem szerokim łukiem. Ja cierpliwie poczekam na polską premierę nowych sprzętów, by móc samodzielnie ocenić ich użyteczność. Wtedy sprawdzę, czy pozostało w nich jeszcze coś z „magii” Steve’a.

PS. O Apple Pay nie napisałem nic, bo z pewnością dużo jeszcze wody upłynie w Wiśle, zanim ta usługa zacznie działać w Polsce. Do tego czasu, będzie ona dla nas tylko ciekawostką.