Informatyka nieuchronnie zmierza w kierunku aplikacji webowych. Duża część z programów, które do niedawna spotykaliśmy tylko w wersji instalacyjnej, dostarczanej zwykle na płytach CD, dziś oferuje swoje usługi w Internecie i to wprost w przeglądarce. Przejście na takie rozwiązania jest korzystne zarówno dla użytkownika, jak i dla programisty. Programem, który w mojej opinii, bardzo potrzebuje takiego wydania jest iTunes. I to może być kolejna rewolucja w rynku muzycznym. 

iTunes jest programem, który zagościł na moim komputerze, w momencie gdy nabyłem iPada 2. Było to pierwsze urządzenie z iOS w moich rękach, a miałem je jeszcze w czasach, gdy jego aktualizacji można było dokonać tylko i wyłącznie za sprawą Maca lub peceta, na którym zainstalowana była ta aplikacja. Długo, korzystałem z tego programu tylko w tym celu, aż do przesiadki na OS X. Wtedy to właśnie iTunes stał się moją główną aplikacją muzyczną i jest nią do dziś. W jego zasobach przechowuję prawie 18GB utworów, nie wspominając już o dużej bibliotece podcastów jakich słucham. Całość synchronizuję pomiędzy urządzeniami z jakich korzystam, dzięki opcji Match, która na bieżąco przenosi do chmury, wszystkie nowe tytuły.

interface_20110302

Niestety, o ile iTunes bardzo dobrze spisuje się na platformach Apple, to już na pecetach radzi sobie wiele gorzej. W dodatku nie doczekał się wydania na Windows 8, co jest dla mnie nieco rozczarowującym rozwiązaniem. W dodatku po raz pierwszy od otwarcia sklepu iTunes Store, spadła w nim ilość sprzedanych treści. Pomimo iż wciąż są to wielkie liczby: ponad miliard dwieście milionów sprzedanych utworów, to spadek w stosunku do 2012 roku, może pokazywać, że rynek już nie jest taki chłonny, jaki był kiedyś. Program Apple staje się ofiarą własnych ograniczeń, które coraz częściej powodują, że użytkownicy rezygnują z niego, na korzyść alternatywnych rozwiązań.

8347e76a6ce903db_spotifyDo takich można zaliczyć chociażby muzykę w serwisach streamingowych, takich jak Spotify czy Deezer. W zamian za stałą, miesięczną opłatę, oferują one użytkownikom nielimitowany dostęp to setek tysięcy utworów. które od niedawna można nawet zapisywać w wersji offline i słuchać gdy nie ma się dostępu do internetu. Chociaż, dla mnie, wciąż takie usługi są raczej dodatkiem, niż prawdziwą alternatywą, to obserwuję, że wiele osób, już na stałe przestawia się na taki dostęp.

Coraz częściej zauważam jednak ciekawy aspekt: wielu użytkowników takich usług, nie ma na swoich komputerach zainstalowanych aplikacji do słuchania muzyki, a robi to za pośrednictwem wygodnego odtwarzacza internetowego. Pytając ich o powody takiego postępowania, często słyszę informacje o łatwości takiego użycia i całkowitej niezależność od komputera. Sam także przetestowałem Spotify w wersji online i zauważam, że jest ono niemal tak samo funkcjonalne, jak w wersji na Mac i iOS, z których korzystam. Co ważne, w takim dostępie mam możliwość skorzystania z dokładnie tak samo szerokiego dostępu do utworów, a nawet odtwarzania playlist, które stworzyłem za pomocą standardowych aplikacji. Za pomocą przeglądarki mogę je usuwać, dodawać, edytować, czyli dokładnie to samo, co za pomocą programu.

itunes-05-535x535Natomiast aby uzyskać dostęp do moich zasobów iTunes, muszę pobrać prawie 100MB paczkę z Internetu,  zainstalować pobraną treść, wprowadzić dane do mojego konta, co naraża mnie na utratę nie tylko nabytych piosenek, ale także aplikacji i filmów, które od lat zbieram na moim Apple ID. To w obecnych czasach bardzo niewygodne i bardzo bym chciał, aby Tim Cook poszedł w ślady Spotify i stworzył równie wygodne  i funkcjonalne narzędzie.

iTunes Cloud powinien, podobnie jak iWork, dostępny być dla wszystkich posiadaczy Apple ID. W ramach swoich usług powinien oferować odtwarzanie całej muzyki zapisanej w ramach usługi iTunes Match, oraz oferować kupowanie nowej, z zasobów cyfrowego sklepu giganta. Aby wyprzedzić konkurencję warto by wbudować w niego także opcję cyfrowego odtwarzania filmów,  kupowania programów z AppStore, które byłyby automatycznie instalowane na wszystkich urządzeniach powiązanych z tym samym kontem.

Taka usługa niewątpliwie przyczyniałaby się do jeszcze szerszego dotarcia do milionów użytkowników komputerów, jak i urządzeń mobilnych. Dzięki niej, nawet posiadacze tabletów z Windows 8.1 i Androidem, oraz użytkownicy mocniejszych smartphone mogliby kupować i słuchać milionów utworów jakie są dostępne w sklepie iTunes Store. W dodatku z pewnością skłoniłoby to jeszcze szerszą grupę użytkowników, do wykupienia abonamentu, pozwalającego na przechowywanie utworów w wersji online.

Gdyby to dobrze rozegrać, mogłoby to wpłynąć także stymulująco na sprzedaż iPhone, iPadów oraz iPodów Touch. Apple mogłoby zaoferować wszystkim wspaniałą usługę, ale tylko wybrańcom pozwolić na zapisywanie z niej utworów w wersji offline. Oczywiście tymi „wyróżnionymi” byliby tylko posiadacze urządzeń z iOS.

I wiecie co? Pisząc tę propozycję, pierwszy raz mam wrażenie, że mam prawo spodziewać się jej realizacji. Być może jeszcze nie w tym roku, ale iTunes w wersji Cloud, to wręcz naturalny krok, na który powinno zdecydować się Apple. Po premierze iPada 128GB, wiem już, że Tim Cook czyta moje wpisy, zatem webowego odtwarzacza od Apple, powinniśmy także spodziewać się już niedługo. I oby jak najszybciej!

Do roboty Tim!

fot1. SXC.hu