surething

Apple i Microsoft to z pozoru bardzo rywalizujące ze sobą firmy. Wiele z ich produktów jest bezpośrednią konkurencją, którą pokazywano wielokrotnie w spotach reklamowych obu marek. Jednakże w działaniu obu firm widać często także współpracę. I tak jest w przypadku blokowania instalacji Windowsa 7 na najnowszych Macach.

Odkąd Apple zaczęło stosować w swoich urządzeniach procesory firmy Intel, dużo prostsza stała się możliwość instalacji Windowsa. Apple aby wyjść jeszcze bardziej na przeciw użytkownikom, którzy potrzebują tego systemu, ale chcą korzystać z Maków, stworzyło narzędzie o nazwie BootCamp, które maksymalnie jak to możliwe upraszczało instalację platformy Microsoftu. Jej wgranie opiera się na kilku prostych kliknięciach, pobraniu odpowiednich sterowników z sieci i przejściu procesu instalacji. Po nim wystarczy zainstalować jeden program, który zawiera w sobie wszystkie drivery jakie komputer potrzebuje do poprawnego działania. Miałem okazję korzystać z tego narzędzia wiele razy i przyznaję, że dzięki niemu instalacja systemu jest prostsza niż nawet na klasycznym składaku. Nie dość, że wszystkie sterowniki instaluje się na raz, to jeszcze Applenie dokłada własnego oprogramowania, które robiłoby bałagan w systemie. A w razie potrzeby przełączanie się pomiędzy systemami nie jest żadnym problemem.

I dlatego Windows na Macu to już dziś nic niezwykłego. Dzięki BootCampowi, z wgraniem tego systemu poradzi sobie każdy, nawet mało zaawansowany użytkownik. Gdy w 2007 roku Apple udostępniło pierwszą wersję tego narzędzia, zawierało ono jeszcze w sobie sterowniki doWindowsa XP. Cupertino bardzo szybko przestało jednak wspierać ten system i umożliwiało instalację na nowych maszynach jedynie Vistę i nowsze systemy. W 2011 roku Apple porzuciło także Vistę i umożliwiło instalację jedynie Windows 7. A na najnowszych MacBookach zainstalujemy już tylko Windows 8.1 i w przyszłości 10.

Rezygnacja z wsparcia dla Windows 7 jest jednak zdecydowanie bardziej zaskakująca niż w przypadku poprzednich systemów. Gdy w 2011 roku Apple porzuciło Vistę, na rynku była już dla niej solidna alternatywa, jaką była właśnie „siódemka”. Obecnie jednak jest inaczej, bo „ósemka” jest przyjmowana o wiele gorzej przez użytkowników niż jej poprzedniczka. Wszystko za sprawą nowego interface, który zrywa z wieloma przyzwyczajeniami użytkowników. Chociaż w wersji 8.1 wprowadził wiele poprawek, to wciąż nie zdołała ona zdobyć serc tak wielu użytkowników jak siódemka.

Windows 7 jest ceniony na rynku za swoją klasyczność i bardzo dużą stabilność działania. Wciąż ma interface, który obsługuje się podobne jak ten z lat 90. W dodatku działa na nim zdecydowania większość nowych programów, a dzięki wieloletniemu dopracowywaniu pracuje bardzo stabilnie. Przez to użytkownicy mając wyboru jego albo ósemkę, decydują się na ten starszy produkt. I tak naprawdę to właśnie siódemka będzie największym konkurentem dla zbliżającego się Windowsa 10. Microsoft zdaje sobie z tego sprawę i dlatego już teraz zapowiedział szereg działań, które mają zachęcić użytkowników do update systemu do najnowszej wersji. Wiadomo już, że przez pierwszy rok aktualizacja będzie darmowa i będą mogli z niej skorzystać także użytkownicy pirackich systemów. I bardzo prawdopodobne, że dzięki temu system szybciej zyska popularność niż poprzednie wersje.

O ile dla Microsoftu sytuacja, w której najnowszy system góruje w rankingach popularności, jest bardzo na rękę, to u konkurencji nie powinno budzić to takiego entuzjazmu. Szczególnie dla Apple, które wiele razy na konferencjach chwali się tym, jak szybko udało się jej przekonać użytkowników do aktualizacji. Jednocześnie wspieranie Windowsa 7, który z pewnością jeszcze długo będzie ceniony przez wielu użytkowników, mogłoby być atutem MacBooków i w pewnym sensie ich przewagą nad pecetami, które prawdopodobnie już wkrótce także nie będą mieć sterowników do innych niż Win 10 systemów. Tim Cook mógłby się więc pochwalić tym, że jego urządzenia są zgodne z Windowsem bardziej niż większość nowych pecetów! Nie robiąc tego, skłania jeszcze więcej użytkowników do przesiadki na nowe okienka, pomagając znacznieMicrosoftowi.

Popularność Maków w Polsce jest dosyć niska, to na zachód od naszych granic ta sytuacja jest już zdecydowanie inna. Z pewnością najbardziej da się do odczuć w USA, gdzie niekiedy Maki są nawet popularniejsze od pecetów. Nie oznacza to jednak, że ich użytkownicy korzystają wyłącznie z OS X. Statystyki wciąż mówią o tym, że Windows zainstalowany jest na ponad 85% komputerów, więc bardzo prawdpodobne, że na wielu Makach głównym systemem operacyjnym jest Windows. Zablokowanie instalacji jego siódmej wersji, z pewnością skłoni wielu korzystających z BootCampa do aktualizacji systemu, znacząco poprawiając pozycję Microsoftu w statystykach.

Czy Apple coś z tego ma? Być może lekkie ułatwienie w tworzeniu sterowników. Jednakże fakt, że drivery dla Windows 7 działają bez problemu w wersji ósmej, pokazuje że wspieranie obu systemów nie jest trudne. Zwłaszcza, gdy mowa o firmie Apple, mającej w swojej ofercie jednie kilka komputerów, bazujących na podzespołach tych samych firm. Zapewnienie wsparcia dla siódemki z pewnością nie byłoby więc żadnym problemem.

Możliwe, że to przejaw daleko idącej współpracy obu firm. Apple wielokrotnie za atut swojego desktopowego systemu uważało fakt, że działa na nim pakiet Office. Do niedawna mówiło się o tym, że Microsoft nie wyda już nowej wersji tych programów dla OS X, a jedynie ich chmurowy odpowiednik. Informacje te jednak nie sprawdziły się i  kilka tygodni temu Microsoft zaprezentował wersję beta nowej wersji aplikacji biurowych dla OS X. Bardzo szybko wzbudziła ona wiele pozytywnych opinii u użytkowników systemu Apple. Możliwe, że zakończenie współpracy z Windows 7 jest rekompensatą Cupertino za ten krok.

Pytanie tylko, co jeszcze ustaliły pomiędzy sobą obie firmy? I która zyskuje więcej na tej współpracy? Odpowiedź na to znają zapewne jedynie szefowie obu korporacji.