Kończący się rok 2012 z pewnością zapisze się w historii jako rok najgorętszych wojen patentowych. Prym w tym wiedzie Apple, które pozywa swoją konkurencję, zarzucając jej kopiowanie własnych pomysłów. Trudno jednak nie przyznać im racji – gdy porówna się Androida i iOS, ciężko nie zauważyć podobieństw. Mają one powodować realne straty u Apple, gdyż użytkownicy nie mający dużej wiedzy, wybierają smartphone konkurencji, myśląc, że kupują iPhone. Ja zaobserwowałem jednak, coś przeciwnego, zdającego się pokazywać, że podobieństwa obu systemów, zaczynają wpływać bardziej na korzyść Giganta z Cupertino. 

Android bije rekordy popularności. Trudno zaprzeczyć takiemu stwierdzeniu, widząc telefony z nim na każdym kroku – w sklepowej kolejce, w pracy, a nawet w wielu filmach, w których dotąd prezentowany był wyłącznie iPhone. Także w moim środowisku, w ciągu niecałych dwóch lat, niemalże wszystkie proste komórki, zostały zastąpione smartphone, właśnie z platformą od Google. Międzyczasie ja – osoba, która korzystała z Androida, zanim nadeszła na to powszechna moda – zdążyłem ostatecznie uniezależnić się od tego systemu. Cały czas jednak mam niezmierną przyjemność obserwować zmagania moich znajomych – często zupełnych laików komputerowych – z przecież tak prostym i nowoczesnym Androidem.

Jednym z powodów, dla których ja zrezygnowałem z ?Zielonego Robocika?, był długi czas oczekiwania na aktualizację systemu i problem z krótkim działaniem telefonu na baterii. Dla osób, które wymagają od smartphone, aby umożliwiał wyłącznie im rozmowę przez Gadu-Gadu oraz sprawdzenie informacji na stronach internetowych, z pewnością stara wersja systemu nie jest żadnym zmartwieniem. Jeśli oczywiście, w ogóle zdają sobie sprawę z tego, że istnieje coś takiego jak aktualizacje. Takie, najważniejsze potrzeby Android spełnia z łatwością.

1133804_47640439Częste informacje o wirusach w smartphone?ach, skłaniają wielu użytkowników, do zainstalowania w swoim telefonie antywirusa. Niestety nie zdają sobie sprawy z tego, iż takie programy, stale działające w tle i analizujące każdy ruch użytkownika, wpływają znacząco na szybkość działania systemu. A telefony w których instalowany jest Android, niejednokrotnie już fabrycznie nie grzeszą płynnością pracy. Także aplikacje z Google Play, w wielu przypadkach, potrafią poważnie zdenerwować, nawet bardzo spokojnego człowieka. Gdy dołoży się do tego jeszcze awarie samego systemu i kłopoty z baterią, może okazać się, że decyzja o zastąpieniu komórki smartphone?m nie była do końca słuszna. A w takim wypadku, pozostaje albo ciągła walka z własnym telefonem, albo? wymiana go na inny, z mniej kłopotliwą platformą.

W takim przypadku iOS, z zawsze sprawnym systemem i działającymi aplikacjami, odporny na wirusy, może być bardzo ciekawą alternatywą. Zwłaszcza, że różnic w wyglądzie i obsłudze nie jest tak wiele, jak w przypadku np. Windows Phone. Nie są to tylko moje teorie – da się to zauważyć po coraz większej liczbie użytkowników, z którymi można porozmawiać poprzez iMessage. Najczęściej są to właśnie te osoby, które wcześniej korzystały już ze smartphone. A jak wiadomo, kto spróbuje korzystać z narzędzi Apple, ten długo nie będzie chciał się z nimi rozstać.

Problemem w takiej migracji jest cena – smartphone Apple wciąż kosztują więcej niż te z ?Zielonym Robotem?. To znacząco ogranicza użytkowników, którzy są gotowi wymienić telefon, ale nie chcą dokładać dużych pieniędzy. W takim przypadku pozostaje używany iPhone 4, albo 3GS. Minusem są także ?ograniczenia? iOS – blokada możliwości wymiany plików przez bluetooth, czy instalacji nieautoryzowanych aplikacji. Zapewne w najbliższym czasie w internecie pojawią się sposoby na ich ominięcie, ale najprawdopodobniej technicy Giganta z Cupertino równie prędko uniemożliwią ich wykorzystywanie.

Pomimo tego widzę spore szanse dla Apple. Jeśli firma ta wciąż będzie dbać o bezpieczeństwo i porządek w swojej mobilnej platformie, może być poważną konkurencją dla zabałaganionego Androida. W szczególności, że wygląda na to, iż Google nie zamierza zmienić tego stanu, ciesząc się z rosnącej liczby dziennej aktywacji smartphone, ignorując jednocześnie zupełnie, wielkie luki w zabezpieczeniach, na jakie od niedawna naraża swoich użytkowników Samsung? Pozostaje zatem mieć nadzieję, że Apple nie zmieni swojego podejścia i stawiać będzie na jakość, a nie na ilość sprzedanych urządzeń.

Jakub Stanisław Wolak