O routerach Apple nie mówi się zbyt wiele. Najpopularniejszym z nich jest chyba urządzenia Time Capsule, które łączy w sobie dysk bezprzewodowy do backupów danych z funkcjonalnym klientem do udostępniania internetu. Niestety jego cena jest powalająca i wciąż taniej (i szybciej) kupić klasyczny dysk z USB 3.0 i na nim przechowywać kopie zapasowe. Pomimo tego, jednym z planów tegorocznych wakacji była przebudowa mojej sieci WiFi. Chciałbym wreszcie w całym domu móc korzystać z uroków bezprzewodowego internetu. Postanowiłem zaryzykować i kupić najprostszy router Apple AirPort Express. 

Linksys E3000Do tej pory moim routerem był wysoce funkcjonalny Linksys E3000 z opcją udostępniania pamięci przez USB. Ma on kilka wad, które sprawiły, że szybko miałem go dosyć. Najważniejszą była słaba moc sygnału WiFi, która powodowała, że o ile połączenie się z siecią przy biurku w moim pokoju było jeszcze możliwe, to już na kanapie znajdującej się przy ścianie  nie. Innym problemem była kiepska obsługa USB. Pomimo iż zaopatrzyłem się w pendrive o pojemności 64GB, to jego wykorzystanie poprzez sieć WiFi było bardzo kłopotliwe. Ostatecznie zatem zrezygnowałem z tego pomysłu.

ME918Decyzję o wyborze routera Apple, przyśpieszyła informacja o premierze nowej generacji AirPort Extreme. Przestraszyłem się, że będzie to równoznaczne z wycofaniem ze sprzedaży prostszej wersji Express, której nie odświeżono. Moje obawy okazały się być niesłuszne, bo wciąż można kupić obydwa urządzenia. Dlaczego nie wybrałem AirPort Extreme? Po pierwsze cena – prawie 900 PLN za router do domu, to stanowczo za dużo. Pracuję na Internecie o prędkości 6MB (radiówka, dostępna na obrzeżach miasta), zatem większej przepustowości i tak nie jestem w stanie wykorzystać. Dodatkowo nie ukrywam, że nie podoba mi się nowy desing. Extreme jest wysoki, co przyczynia się do tego, że trudniej go ukryć. Ma to swoje zalety (antena jest wyżej, dzięki temu lepiej rozsyła sygnał), ale ja potrzebuję małego urządzenia, które nie będzie rzucać się w oczy. Brakuje mi jedynie udostępniania dysku przez WiFi, ale dopłacanie za tą opcję 450 złotych, to stanowczo za dużo.

Jeśli znacie już wszystkie motywy mojego zakupu, najwyższy czas przejść do recenzji tego urządzenia. Zacznę standardowo od pudełka, które jak zwykle zachwyca pięknem, prostotą i przemyślanym ułożeniem. Wszystko w nim jest na swoim miejscu, a dzięki temu, że jest właśnie tam gdzie powinno być, ponowne zapakowanie AirPorta nie sprawi najmniejszego problemu :-). W opakowaniu znajdziemy oczywiście zestaw instrukcji w różnych językach, kabel zasilający i… tyle. Brakuje chociażby kabla sieciowego. Apple jak zwykle tnie koszty, a szkoda , bo jest on niezbędny do dostarczenia internetu.

DSC_0286Samo urządzenie jest niemal identyczne co Apple.TV. Różni je od siebie jedynie kolor, oraz złącza na tylnej obudowie. Nie ma różnic natomiast ani w rozmiarze tych dwóch urządzeń, ani w reszcie designu. Zaskakujące, że w tej samej obudowie udało się zmieścić urządzenia o tak różnych zastosowaniach. AirPort posiada wyjście (!) audio, dzięki któremu możemy bezprzewodowo odtwarzać muzykę z oddalonych głośników, wejście ethernet oraz wyjście tego samego sygnału, a także gniazdo USB oraz wtyk na zasilacz.

DSC_0289

AirPort Express jest naprawdę malutki, dzięki czemu nie ma problemu z zapakowaniem go i zabraniem w podróż. Bez problemu można by go nawet zmieścić w kieszeni od spodni! Uniwersalne złącze zasilania, powoduje, że w miejsce oryginalnego kabla włożyć można… wtyczkę od MacBooka! Tym samym ilość potrzebnych kabli ograniczając do absolutnego minimum.

Najważniejszą cechą AirPort Expressa jest prostota jego obsługi. O ile do konfiguracji większości routerów potrzebny jest komputer, to narzędzie Apple, można ustawić nawet za pomocą iPhone! Cała procedura jest przedstawiona w prosty, graficzny sposób, w którym wystarczy po kolei wprowadzać nazwę tworzonej przez nas sieci, jej hasło i pozostałe dane. Nazwa Express nie wzięła się znikąd, bo poprawne skonfigurowanie całej sieci zajmuje raptem kilka minut. Oczywiście router ten można ustawić także za pomocą OSX, jak i Windows.

Na szczęście wraz z prostotą obsługi, nie poszła uboga liczba funkcji. Jak już wcześniej wspomniałem router Apple posiada opcję udostępniania muzyki na zewnętrznych głośnikach, a także port USB. Niestety jest on ograniczony i służy tylko do podłączenia drukarki. Ta także musi być odpowiednio dostosowana do obsługi technologii AirPrint, a z tego powodu, mój kolorowy, laserowy ?kombajn? nie dał sobie rady. Gniazda USB nie można wykorzystać do udostępniania dysku USB. Jest to raczej odgórne ograniczenie nałożone przez Apple, które ma skłonić bardziej zaawansowanych użytkowników do wyboru droższego urządzenia.

AirPort ExpressNa koniec warto odpowiedzieć sobie na pytanie – czy router AirPort Express jest wart 429 PLN? Z pewnością w tej cenie można kupić wiele bardziej funkcjonalnych urządzeń. Czy jednak ich konfiguracja będzie równie prosta? Czy są one w stanie obsłużyć zarówno technologię AirPrint jak i AirPlay, do bezprzewodowego przesyłania dźwięku? Czy ich obudowa jest równie ładna i smukła jak urządzenia od Apple? Mnie przekonały te trzy cechy i spowodowały, że AirPort już na dłużej zagości w moim domu. A kto wie, może zabiorę go ze sobą także na wakacje?

Jakub Stanisław Wolak

źródło grafiki przedstawiającej Apple AirPort Extreme: Apple.pl, pozostałe zdjęcia są mojego autorstwa.