iPhone to z pewnością jedna z najbardziej udanych rewolucji firmy Apple. Telefon ten odmienił świat komórek i sprawił, że komputer nie musi mieć już klawiatury, myszki i monitora. Może być w kieszeni. Sukces ten nie powiódłby się jednak bez sklepu App Store, który diametralnie rozszerzył możliwości tego urządzenia, a później iPodów i iPadów. 

Podsumowując 5 lat istnienia App Store, warto wspomnieć, że pierwszy taki sklep, nie powstał w siedzibie Apple w Cupertino. Pierwsza na pomysł marketu z dodatkowymi grami, wpadła Nokia dla swojego modelu N-Gage. Niestety idea ta nie wypaliła i wraz z telefono-konsolą, zniknęła na długie lata. Apple przejęło pomysł od Nokii i w 2008 roku rozpoczęła się prawdziwa rewolucja.

steve-jobs-app-store

Gdy równo 5 lat temu – 10 lipca – Steve Jobs prezentował światu sklep AppStore, było w nim raptem 500 aplikacji. Ponieważ deweloperzy mogli niemal od razu wprowadzać do niego swoje działa, liczba ta rosła w lawinowym tempie. Dziś dobiega już do miliona programów i raczej nic nie zdoła jej przed tym powstrzymać. Wszystko pomimo wielu ograniczeń jakie Apple nałożyło na takie programiki: nie wolno im ani zmieniać ustawień telefonu, innych aplikacji czy działać w tle bez końca. Reguły są bardzo sztywne i ich przekroczenie może spowodować nie dopuszczenie do sklepu z aplikacjami. Warto pamiętać o tym iż – zarówno podczas gdy w AppStore było 500 programów, jak i teraz gdy jest ich 900 tysięcy – każdy fragment kodu został sprawdzony przez pracownika korporacji, przed wprowadzeniem go do sklepu. Ma to uchronić AppStore przed napływem wirusów czy innych śmieciowych programów.

Reguły w AppStore są niemal despotyczne – to Apple ma rację i deweloper musi się do niej dostosować. Przeglądarki muszą działać w oparciu o WebKit pomimo iż alternatywne silniki są lepsze. Klienty BitTorrenta są zabronione, pomimo iż wymiana legalnymi treściami, nie jest zabroniona. 70% zysku z każdego płatnego programu przelewane jest na konto dewelopera, ale 30% tej kwoty wpływa do Apple. O tym, czy to jest opłacalne pisałem na HelpMac już kilka razy – w przypadku pudełkowych wersji programów, sprzedawanych w sklepach, często mniej niż 20% wpływa do programisty. Apple daje 70%. Co jeszcze przyczyniło się do tak wielkiego sukcesu tego marketu? 

iPhone szybko stał się telefonem kochanym przez użytkowników. Ich liczba stale rosła, a wraz z nią, wzrastała ilość pobieranych programów. Aplikacje w App Store są stosunkowo tanie, ale ze względu na to iż są sprzedawane w tysiącach sztuk, generują olbrzymie zyski dla ich twórców. Pomógł w tym łatwy sposób zakupu – tzw. ?one-click buying?, który jest pomysłem Amazona, wypożyczonym przez Apple. Tym samym kupno programu nie wymaga przechodzenia kolejne przez formularze, a jedynie kliknięcia ?kup? i wprowadzenia hasła. W App Store panuje też duży porządek, co także ułatwia zakupy. Każda aplikacja jest dobrze opisana, ma wykonanych kilka zrzutów ekranu, co powoduje, że aż chce się sprawdzać programy. Jednocześnie ich gruntowna kontrola powoduje, że nie boję się eksperymentów. Jeśli pobiorę coś i mi się nie spodoba, to po prostu to usunę. W softcie z Google Play może być wirus, który pozostanie w telefonie nawet po skasowaniu oprogramowania.

Dla deweloperów piszących programy, App Store także jest świetnym wyborem. Apple jasno deklaruje na jakich urządzaniach będą uruchamiane aplikacje, dlatego programista może niemal do szczegółu dopracować każdy element interface. W przypadku zarówno Androida, jak i Google Play, nikt nie wie, jak jakich urządzeniach i z jakim ekranem będą odpalane poszczególne programy.

Mac App Store

Czy jest jednak coś co w App Store się nie udało? Z pewnością tak i tych braków jest stosunkowo dużo. Na pewno dużo mniejszym sukcesem Apple jest sklep Mac App Store. Chociaż zadebiutował on nieco później – 6 stycznia 2011 roku, to firmie nie udało się odnieść chociaż w połowie takiego sukcesu, jaki miał iOS?owy market po trzech latach działania. Wynika to z tego, że programy na Maka wciąż można instalować z różnych źródeł, a z powodów rygorystycznych kontroli aplikacji, wielu programistów wciąż woli dystrybuować swoje dzieła poza marketem. Innym czego nie doczekaliśmy się w AppStore to polskojęzyczny interface. Chociaż już w pełni przyzwyczaiłem się do tego iż ten program jako jeden z ostatnich elementów iOS, nie doczekał się spolszczenia, to oczekuję dnia, w którym narzędzie to będzie dostępne w pełni w naszym narodowym języku. Mi osobiście brakuje też zwrotów zakupionych programów. Niestety kilka razy udało mi się ?naciąć? na ładnie zaprezentowane produkcje, które okazały się być zwykłym bublem. W takim wypadku muszę pisać do Apple, uzasadniać moje roszczenia i oczekiwać na rozpatrzenie mojej sprawy. Gdybym miał np. 15 minut na sprawdzenie aplikacji i jej zwrot bez obciążania mojej karty, z pewnością wpłynęłoby to na mniejsze obciążenie serwisu Apple.

Pomimo tych wad, cieszę się, że mogę korzystać z tego sklepu. Gdyby programy w iOS trzeba było instalować ze stron ich twórców, z pewnością platforma ta nie odniosłaby takiego sukcesu. Pozostaje mi pogratulować Apple realizacji świetnego dzieła, a Was drodzy czytelnicy jeszcze raz zachęcić do wzięcia udziału w prostym konkursie z okazji urodzin tego sklepu ;-).

Jakub Stanisław Wolak

Zdjęcie początkowe: Materiały prasowe Apple, 1 obrazek dotsauce.com